Strefa komfortu – jej kapłanom pytanie
Droga redakcjo, moim komfortem, czyli stanem pożądanym, jest dyskomfort. Uwielbiam się wykańczać fizycznie, najlepiej w górach. Uwielbiam się maltretować myśleniem, to akurat większość czasu. Warunek jest tylko jeden – żeby to było wtedy, kiedy sam chcę i tak, jak sam chcę. Ale to chyba akurat dobrze wedle religii wychodzenia ze strefy komfortu, prawda?. No i tu, droga redakcjo, rodzi moje naiwne, być może, pytanie:
– skoro taki dyskomfort jest moją strefą komfortu, a potocznie rozumiany komfort jest moim dyskomfortem, to dokąd mam wychodzić, skoro to jest obowiązek, żeby w ogóle się rozwijać i mieć mentalpałer razem z majndfulnesem i wibrować wysoko?
Czy powinienem pójść w kierunku robienia na drutach, układania puzzli z Kubusiem Puchatkiem i ukochanych zajęć Kopciuszka, czyli oddzielania ziaren maku od ziaren czegoś tam? Na pewno będzie to poza strefą mojego komfortu, który jest, przypomnę, dyskomfortem właśnie, łącznie z jego nieprzewidywalnością. Biję się z myślami i już sam nie wiem, jak żyć, więc piszę do tych, którzy wiedzą.
Rodzi to we mnie, droga redakcjo, pewien cień podejrzeń, że ta „strefa komfortu”, z której trzeba wychodzić jest jak krasnoludek: wszyscy o nim mówią, nikt go nie widział… No i skąd wiedzieć, że o, tutaj, to jest strefa komfortu, a o, tam, to już jej nie ma? No i czy jedna strefa na jednego człowieka, czy też, z racji wielowymiarowości życia, każdy ma tych stref wiele? No i czy rozmawiając o takiej strefie bez żadnej wspólnej i uzgodnionej definicji przypadkiem nie rozmawiają ludzie kazdy o czym innym, co mu się wydaje. Intuicyjnie do tego. Ale ja się nie znam i stąd mój list.
PS zdjęcie zrobione w lutym’23, właśnie podczas przebywania w mojej strefie komfortu będącej dyskomfortem (samotnie, pieszo, Babia Góra).
Powiązane wpisy
Czy bywasz mądry jak zajączek, zamiast dzielny jak lew?
Powszechne pytanie: czy dla klienta zawsze rzucać wszystko wszędzie niezależnie od pory dnia, nocy, weekendu i urlopu, by go zadowolić? Bo wtedy lojalnie wróci, a najlepszy klient, to ten, którego
Kwarantanna – zestaw racjonalisty
Pierwsza część Zestawu Racjonalisty cieszyła się dużą poczytnością (LINK). Był to zestaw podstawowych pytań, które warto sobie zadać. By zracjonalizować swoje myśli i ogląd otoczenia. By nazwać i ocenić obawy.
Na co planowanie, skoro świat taki zmienny i pędzi?
W ten czy podobny sposób sformułowanym pytaniem spotykam się regularnie. Typy odpowiedzi są dwa: długa i krótka. Dzisiaj krótka, czyli odwołanie się do czterech mądrych ludzi plus króciutkie komentarze. Oto