Indeks Ksiąg Nakazanych, cz.31, Noll, Jung
R. NOLL, KULT JUNGA, vis-à-vis etiuda
Dla wielu Jung to nieomalże obiekt kultu z poziomu guru sekty (bywa, że i bez tego „nieomalże”). Dla innych, czasem tych samych, jest mistykiem, co jedni traktują właśnie nabożnie, a inni ze zdumieniem, że ludzie się na to łapią. Można go lubić lub nie (rzecz przecież w emocjach, nie w nauce, której tam ze świecą szukać), ale trzeba mu przyznać, że swoją legendę, grono oddanych wyznawców oraz podwaliny sprawnie działającego do dzisiaj systemu finansowego zbudował skutecznie. To wciąż żyje i ma się dobrze, pielęgnując i kult, i skarbonkę.
Nikt nie pojawia się znikąd, każdy ma jakieś korzenie i w jakichś środowiskach się kształtuje. Jung podobnie i o tym właśnie jest ta arcyciekawa książka. Co się działo przed Jungiem i w trakcie jego życia, z czego czerpał, czym się inspirował, czego ślady widać w jego spekulacjach.
Czym była Naturphilosophie, volkistowskie utopie, kult Słońca i mistycyzmy solarne, modne okultyzmy, matriarchalne neopogaństwo (Bachofen i inni), czy też Madamme Blavatsky z jej istniejącym do dziś Towarzystwem Teozoficznym, runy i mandale w psychologii i wiele innych, aż po wątek jungowskiego rasizmu i idei proto-faszystowskich.
Autor prowadzi nas przez te zagadnienia ze znawstwem oraz językową sprawnością, bez popadania w storytelozę i bez mizdrzenia się do czytelników. Traktuje odbiorców poważnie, bo i sam sroce spod ogona nie wypadł. Noll jest psychologiem klinicznym i historykiem medycyny, wykładał m.in. na wydziale historii nauki Uniwersytetu Harvarda, czy też był profesorem wizytującym w instytucie przy MIT. Jest Amerykaninem, którego przodkowie wywodzili się z Polski.
Nie da się przejść obok tej książki obojętnie. Ba, nie powinno się.
PS żeby nie było, vis-a-vis etiuda wydało też „Czerwoną księgę” Junga, więc każdy ma dostęp. Wielkie ma to wydawnictwo zasługi.
Powiązane wpisy
Andrzej Jeznach – Szef, który ma czas, recenzja
Podchodziłem do tej książki, jak pies do jeża. Odstraszał mnie podtytuł nawiązujący do pewnego koloru i współgrający z nim kolor okładki… Miałem ogromne obawy, że będzie to kolejna nudna ideologiczna
Znawcom sztuki zdegenerowanej dedykuję
Tak, pani minister od sztuki nie ma mądrych doradców albo i ma ale ich nie słucha. Najpierw rzuca niezbyt nieprzygotowany pomysł (i chyba niezbyt dobrze wcześniej konsultowany), żeby opodatkować innych
Cyberpunk – pierwsza krew po 70+ godzinach grania
Mam za sobą pierwsze kilkadziesiąt godzin gry Cyberpunk. Licznik pokazuje ich ok. 120, a to oznacza, że realnie czystego grania było na razie jakieś 70+ godzin (pauza jest przydatną funkcją,