Serie książkowe, jakże ważne w moim życiu
Z ciekawości ostatnio przeleciałem okiem przez księgozbiór. Okazuje się, że mam przedstawicielki (książka jest kobietą) przynajmniej trzydziestu bardzo różnorodnych serii wydawniczych. Daje to potężną część tegoż księgozbioru. Najliczniejsza, powieściowa Nike wydawnictwa Czytelnik, to ponad dwieście tytułów.
Gdy się nad tym zastanowić, to serie książkowe odegrały i odgrywają bardzo istotną rolę w moim postrzeganiu i rozumieniu świata, rozwijaniu i wiedzy, i wrażliwości. Chwała wydawnictwom i ich redaktorom za tworzenie konceptów, które bazując na wrodzonej skłonności do zbieractwa i konsekwencji w działaniu dają tak potężny materiał. Do tego często z tak nieoczywistych miejsc. No bo o ile marmurkowe Biografie Sławnych Ludzi, czy tzw. seria ceramowska (obie PIW), to okazy oczywiste i powszechnie znane, to widoczne na zdjęciu serie literatury węgierskiej (Wydawnictwo Literackie) i bułgarskiej (Czytelnik), to już nieco mniej popularne rzeczy, a potrafią być nie mniej ciekawe.
Nie będę spamował listą wszystkich ponad trzydziestu serii, których przedstawicielki posiadam. Też zapewne jakieś masz.
PS dzisiaj Światowy Dzień Serii Wydawniczych. Sam go ustanowiłem przed chwilą :-).
Powiązane wpisy
Inspiracja, czyli gdzie i jak jej szukać?
Natrafiłem ostatnio na nowy post pani Anny Tkaczyk. Jesteśmy połączeni przez LI, cenię jej przemyślenia, więc bez ryzyka utraty czasu zagłębiłem się w ciekawej lekturze. Poza tematem głównym pojawił się
Każde czasy, to meteor (dla ich uczestników)
„Mam prawie pięćdziesiąt lat i większość życia przeżyłem w tych wiecznie niespokojnych czasach lęków i nadziei, wciąż oczekując, że pewnego razu owe czasy nareszcie się skończą. Ale teraz widzę, że
„Kto zna mnie tylko z moich publikacji, ten mnie nie zna”
Któryż z soszialowych guru napisał tę uwagę? Otóż autorem jest Gottfried Wilhelm Leibniz w liście do Vincentiusa Placciusa z… 1696 roku. Internetu wtedy nie było, ale korespondencja listowna tętniła niezwykle