Czym się różnimy od tyranów? Jeżeli ledwie skalą, to słabo…

Czym się różnimy od tyranów? Jeżeli ledwie skalą, to słabo…

Jakże szybko i jakże niemal beznamiętnie przemknął przez media temat zamordowania stu kilkudziesięciu dziewczynek pod gruzami zbombardowanej szkoły w Iranie. Niby żal, ale przecież reżim ajatollahów zamordował więcej swoich obywateli, więc oni i tak dużo gorsi (jakby o licytację zabójstw chodziło). Niby żal, ale to przecież wypadek przy pracy (ojtam ojtam, człowiek strzela, los/kosmos/panBóg rakiety nosi, no bywa). Niby żal, ale to gdzieś daleko i… poniekąd to nasi bombardują, a Persowie, Arabowie itd. to obcy, więc o czym tu mówić, lepiej nie drążyć.

Czy byłoby tak samo, gdyby te dziewczynki zginęły zbombardowane w Izraelu, USA, czy Polsce? Znamy odpowiedź. Wystarczy porównać, jak długo i mocno przejmowaliśmy się i zajmowaliśmy się w mediach mordem dzieci na wyspie Utoja.

Wyróżniam tutaj kilka warstw. Pierwsza, ewolucyjna: koszula bliższa ciału, swój krąg przetrwania najważniejszy, u nas albo naszych krzywdzą to trwoga, obcych krzywdzą i daleko, przełączamy kanał z wiadomości na mecz i załatwione. To już pozwoliłem sobie omówić TUTAJ, LINK, „Dystans a nasze wybory etyczne”.

Druga: wprawdzie to nie bezpośrednio nasz polityk wydał rozkaz i nie nasz żołnierz wcisnął guzik, ale… jednak prawie. Połowa naszej klasy politycznej i połowa społeczeństwa utożsamia się z tymże politykiem i tymiż wciskającymi guziki w USA. Do tego to już nasz krąg kulturowy, aż po deklaratywne wyznawanie różnych odmian religii (podobno miłości) oraz wartości. No i jednak mordujemy cywilów bez mrugnięcia okiem.


Trzecia, co się dzieje po tragicznym wydarzeniu: sprawcy (patrz akapit poprzedni, jakże nam bliscy) mają to gdzieś, żadnej skruchy. Co więcej, w armii USA istniała komórka do minimalizowania potencjalnych strat wśród ludności cywilnej podczas amerykańskich interwencji. Administracja Trumpa uznała ją za niepotrzebną i zlikwidowała. No i mamy tragiczne skutki.

Liderzy, w tym polityczni, powinni być spójni i oddający się wspólnie głoszonym i wyznawanym wartościom? Raczej jedno z większych kłamstw. Wystarczająco wielu z nas jest to absolutnie obojętne. Na tyle obojętne, by politycy w ogóle nie musieli się tym przejmować. „To nie my zbombardowaliśmy, bo my bombardujemy akurat Liban” / „Yyy… a my nie wiemy kto, no będziemy wyjaśniać, proszę o kolejne pytanie”.

Previous Indeks Ksiąg Nakazanych, cz.28, Dunbar
Next #kawkazdudkiem Lungo nie przeszła do historii, ona się w niej zapisała

Powiązane wpisy

Autorefleksja

Krowi level, czyli autorefleksja dla zaawansowanych

UWAGA – Krowi level jest kontynuacją artykułu „Autorefleksja, podręczny zestaw przetrwania, czyli o pożytkach posiadania wagonu amunicji”. Zdecydowanie warto zajrzeć chociaż do jego wstępu przed lekturą poniższego tekstu. Będzie wtedy

Autorefleksja

H.D. Thoreau, „O obywatelskim nieposłuszeństwie”

To bardziej esej, niż książka. 36 stron, do tego napisanych jakieś ponad 150 lat temu. A weszło do kanonu lektur (niemal) obowiązkowych. Zdecydowanie warto znać, bo to świetna inspiracja do

Autorefleksja

Reguła 4K, czyli haft na piżamie

KSIĄŻKA Dariusz Użycki, „Czy jesteś tym, który puka?” dostępna TUTAJ (link) Dawno temu, za to wciąż w naszej galaktyce, byłem początkującym konsultantem. Musiałem oczywiście oddawać się też czynności, w której