AI, czyli strachy na lachy…

AI, czyli strachy na lachy…

Systematycznie jesteśmy straszeni wizjami, jak to AI wykończy ludzkość. Bo np. z soboty na niedzielę uzna, że ludzkość szkodzi planecie, zagraża samej AI, psuje krajobraz, depcze trawniki, cokolwiek. Robią to nawet ludzie o uznanych intelektualnie nazwiskach. Jak to w kosmosie, niczego wykluczyć nie można. Tego, że Ziemia sama jutro się rozpadnie też. Zauważam tu jednak pewien kluczowy błąd myślowy. To kwestia rozróżnienia, czym AI jest, a czym nas straszą.

AI to tysiące, z czasem dziesiątki tysięcy, różnorodnych aplikacji. Rozproszonych, tworzonych przez konkurujące ośrodki, specjalizowanych do konkretnych zadań, wciąż podlegających władzy stwórcy w postaci przełącznika ON/OFF. Aplikacji, które przechodzą i będą latami przechodzić długotrwałe procedury weryfikujące ich działanie. Aplikacji, którym oddawanie jakiejkolwiek władzy nad światowymi środkami zagłady czy infrastruktury krytycznej (wszystkimi wszędzie naraz?!) nawet przez myśl nikomu nie przechodzi. Choćby dlatego, że jest niewykonalne.

A czym nas straszą? Naoglądaliśmy się Skynetu i Terminatora, naczytaliśmy o Deep Thought i 42 oraz Kinga o buncie sokowirówek, więc straszeni jesteśmy domyślnie Demiurgiem AI w postaci jakiegoś JEDNEGO wszechglobalnego tworu, żyjącego gatunku czy wręcz boga, który obdarzony jest świadomością (o ludzkiej wiemy niewiele, ale o tej AI, to już „wiemy”, jaka będzie…), inteligencją (patrz osobny post, LINK) oraz jakże ludzkimi intencjami i pragnieniami (władza, zasoby, seks, kontynuacja własnego „gatunku” i takie tam). Nie ma Demiurga AI. Są i będą tysiące jej aplikacji. A prace nad „świadomym, inteligentnym mózgiem AI”, to inna para kaloszy.

Straszenie czymś takim już TERAZ niewiele różni się od wieszczenia, że z powodu radia i automobili kury przestaną nieść jajka, a krowy mleko dawać. Może tak, a może nie, papier wszystko zniesie. Tym bardziej, że lajki w sieci są tak pożądane. Także przez profesorów.

Znacznie bardziej obawiam się LUDZI wykorzystujących AI niż jej samej. Tu jest prawdziwy powód do obaw. Na ludzkie zło dowodów aż nadto. Na intencjonalne zło AI jak dotąd żadnego.

PS o jakości futurologicznych przepowiedni więcej TUTAJ, LINK.

Previous Futurolog AI: profesja najwyższego ryzyka
Next Kontakt z AI, łatwy, trudny, czy niemożliwy?

Powiązane wpisy

Autorefleksja

Krowi level, czyli autorefleksja dla zaawansowanych

UWAGA – Krowi level jest kontynuacją artykułu „Autorefleksja, podręczny zestaw przetrwania, czyli o pożytkach posiadania wagonu amunicji”. Zdecydowanie warto zajrzeć chociaż do jego wstępu przed lekturą poniższego tekstu. Będzie wtedy

Autorefleksja

Mit nr 3: rób, co kochasz, a dnia w pracy nie będziesz

Tytułu Pogromcy Mitów sobie (jeszcze) nie przyznam. Przypomnę jedynie, że przynajmniej dwa z tych mocno pokutujących już nadkruszyłem. Mam na myśli cudowny lek na wszystko, czyli „Bądź sobą!” (LINK) oraz

Autorefleksja

Czy robot ma empatię? Zakazana strefa AI?

W jednym z poprzednich artykułów postawiłem dosyć radykalną tezę, że AI (sztuczna inteligencja) będzie w stanie zastąpić wszystkie funkcje działu HR. Oczywiście nieco na wyrost, jeszcze nie dziś i nie