Zmiana kultury na rozkaz? Od poniedziałku rano…
Podczas pewnej dyskusji, w której brałem udział, padło pytanie, czy można wprowadzić zmianę kultury firmowej odgórnie, na rozkaz. Pojawiła się teza, że można, szczególnie w organizacjach z natury (?) hierarchicznych, ustrukturyzowanych, jak np. wojsko lub… spółki skarbu państwa. Padła nawet nazwa jednej z tych spółek jako przykład udanej zmiany kultury nakazanej odgórnie i karnie wdrożonej przez wszystkich.
Pozwoliłem sobie wtedy wyrazić wątpliwości. Zmiana kultury wiąże się z wprowadzeniem nowych pojęć oraz zmiany postaw i zachowań na wszystkich szczeblach. To z kolei jest procesem wymagającym czasu oraz wielokrotnego upewniania się, jak te pojęcia każdy interpretuje (czy tak samo!) i jakie konkretnie zachowania mają z nich wynikać na każdym poziomie i stanowisku. A później ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. Im większa organizacja, tym więcej czasu taki proces może zająć, by uznać go za utrwalony, by zaszła realna zmiana kultury.
Jeżeli zarząd nakaże, by wszyscy byli zorientowani na codzienne udzielanie informacji zwrotnej, empatyczni, asertywni, gotowi do wychodzenia poza swoją podstawową rolę, klientocentryczni, szanujący się wzajemnie, liderowali demokratycznie, wspierająco, wzmacniająco, [wpisz kolejne oczekiwania zarządu], to:
– ogromna część, jak nie większość, przytaknie i powie „Właśnie taki już jestem, super!”
– zinterpretuje każdy z tych postulatów i odpowiadające mu zachowania po swojemu, do tego tak, jak mu/jej wygodnie (patrz punkt pierwszy).
Stawiam tezę, że wspomniany dekret zarządu jest warunkiem koniecznym, ale nie wystarczającym. Bez jednoznacznego i stałego wsparcia zarządu proces się rozejdzie po kościach. Za to sam dekret to ledwie pole startowe procesu, który wymaga dalszej systematycznej pracy i szkoleń. Z moich doświadczeń wynika, ze nawet w niedużych organizacjach (wręcz kilkunastoosobowych) potrzeba minimum pół roku, by zauważyć trwałe zmiany i ich wpływ na wyniki firmy (nie zapominajmy, że o to też chodzi).
Jeden z takich procesów opisałem w osobnym artykule „Co zrobić, żeby ludziom chciało się chcieć?” (LINK).
No i tutaj najbanalniejsze z banalnych CTA jednak pasuje: a co mówią Twoje doświadczenia? Najlepiej z odwołaniem się do przykładów.
PS na zdjęciu przedstawiciel zarządu likwidujący na rozkaz biurokrację…
Powiązane wpisy
Mowa motywacyjna: spotkanie z ciekawym człowiekiem?
Kiedyś dnia pięknego rozmawiałem z działem HR bardzo znanej firmy na temat ewentualności wystąpienia na podsumowanie ich cyklu szkoleń. Wzorem Cyrusa Wielkiego w mowy motywacyjne niespecjalnie wierzę, więc poddałem kilka
Co to jest profesjonalizm?
Rok 1980. Olimpiada w Moskwie. Finał biegu na 3000m z przeszkodami. Tanzańczyk Filibert Bayi biegnie jak natchniony i osiąga przewagę ok. 80m nad resztą stawki. Dwóch zawodników natychmiast rusza za
Dokąd wysłać lidera na sensowne męki?
Popularnym sposobem wzmacniania mentalności lidera (odwołuję się do intuicyjnego pojmowania tego pojęcia) jest poddawanie go próbom fizycznym. Oczywiście takim, z których ma wyjść zwycięsko. Dzięki temu pewniejszy siebie lider ma