Pracownik nie zgłasza problemów, czyli…?

Pracownik nie zgłasza problemów, czyli…?

Jakże często dla zapracowanego i zagonionego do rogu przez codzienność szefa to oznacza, że… problemów nie ma, czyli dobrze jest. Bo gdyby miał problem, to by przyszedł i powiedział, prawda? No… nieprawda.

Wielu ludzi ma mentalny problem, by zainicjować rozmowę, że próbowali tego, tego i tego, rozkminili to i to i… nadal nie wiedzą, co dalej. Drepczą w miejscu jak nakręcana kaczuszka po napotkaniu ściany. Albo czekają na nowe dane (bo nie wiedzą, gdzie i jak je zdobyć), albo liczą na to, że problem sam się rozwiąże.

Jest jeszcze trzecie „albo”. Lider (czyli Ty, ja, ten pan, tamta pani) nie tworzy środowiska do otwartego dzielenia się spostrzeżeniami, doświadczeniami, problemami (nie bójmy się tego słowa, Voldemort istnieje). Nie tworzą środowiska swojej naturalnej dostępności. Niby prowadzą politykę otwartych drzwi (?), ale najlepiej, żeby nie przychodzili i nie zawracali głowy.

Sugestia fundamentalna: obserwuj, pytaj, słuchaj w trybie ciągłym. To jest istota naszej codziennej pracy lidera. Formalnego, czy nie, bez znaczenia. Nie każdy z nas jest Napoleonem, który z racji geniuszu i okoliczności może mieć wywalone na innych. Okazało się, zresztą, że on też nie mógł i się na tym przejechał.

UWAGA, teraz będzie trudniej: pracownik nie inicjuje rozmowy o problemach osobistych, choć widać, że coś nim trzepie i to tak, że wpływa na jakość jego pracy, co robić? Wychodzić z założenia, że kwestie osobiste zostawiamy przed wejściem do pracy, a gdy zechce, to sam nam powie, czy jednak samemu wyjść z pytaniem?

Previous Indeks Ksiąg Nakazanych. cz.25, Pearl. Mackenzie
Next Wszystko już było, tylko dekoracje się zmieniają

Powiązane wpisy

Przywództwo

Czy wiek wpływa na postawy i zachowania menedżera?

Poprzedni artykuł dotyczył mitu kobiecego i męskiego stylu zarządzania ludźmi. Okazuje się, że jednak jesteśmy wszyscy z tej samej Ziemi, a Mars i Wenus to po prostu odległe ciała niebieskie

Przywództwo

Minęło 111 lat i… na Zachodzie bez zmian (?)

Wielu z nas (w tym i ja) wyrzeka na Trumpa za jego podejście do napaści Rosji na Ukrainę, za parcie ku „dogadaniu” się za wszelką cenę, nawet jeśli cenę ma

Przywództwo

Zanim zaczniesz krzyczeć…

Systematycznie ćwiczę z liderami także tzw. przypadki (by nie nadużywać określenia „kejsy”). Czy to w trakcie studiów Executive MBA, czy to podczas formalnych Assessmentów, czy to w ramach współpracy 1na1.