Czego uczy Drużyna Pierścienia? Cz. 2 z 2

Czego uczy Drużyna Pierścienia? Cz. 2 z 2

W pierwszej części omówiłem potęgę i przydatność różnorodności w zespole. Trudniej się takim zespołem zarządza, ale się opłaca. Artykuł spotkał się z bardzo dużym oddźwiękiem (LINK). Zapowiedziałem w nim drugą część, jeszcze bardziej zaskakującą dla wielu szefów. Czas wywiązać się z zobowiązania. Gandalf czeka.

Na początek ponownie wytłumaczę się z tytułu. Jest i prowokujący, i metaforyczny. Po lekturze artykułu tytułowa Drużyna Pierścienia ma nam po prostu przypominać dwa ważne zagadnienia przywódcze. Zagadnienia, o których… całkiem powszechnie zapominamy w naszym codziennym działaniu. Szczególnie tym zawodowym. Szczególnie tym przywódczym. Bo zwycięża myślenie szybkie, czyli wygoda. Kosztem skuteczności. Bo zwycięża myślenie stereotypowe. Kosztem skuteczności.

Zagadnienie przywódcze drugie

Przypomnijmy sobie przygody Drużyny Pierścienia. Zrozumieliśmy już i zobaczyliśmy na przykładach, że kluczowym powodem zwycięstwa było połączenie różnych umiejętności, postaw i zachowań. Przenieśliśmy też przykłady filmowe do konkretnych sytuacji naszego prawdziwego życia zawodowego. Bo film, to jednak na końcu tylko film. Może inspirować, ale liczy się to, co dzieje się i co działa w życiu rzeczywistym.

Wspomniana różnorodność niesie jeszcze jeden fundamentalny skutek. Znaczna część, a czasem wręcz każdy członek zespołu jest w czymś lepszy, niż pozostali. Tutaj jeszcze zapewne każdy z nas kiwnie głową, bo na razie to w sumie dosyć oczywiste. Tyle że to niesie jeszcze jedną konsekwencję. Skoro jest w czymś lepszy, niż pozostali, to jest w tym lepszy także… od swojego szefa. Jak kierować kimś w obszarze, w którym ten ktoś jest od nas lepszy? Wie więcej, rozumie więcej, widzi więcej itd. Mamy mu mówić, co ma robić? Albo wejść jeszcze głębiej i mówić mu, jak ma to coś robić? Wielu z szefów tak właśnie postępuje. Jedni dlatego, że z definicji zawsze „wiedzą” wszystko lepiej od podwładnych i są najlepsi we wszystkim. Niech im ziemia lekką będzie. Drudzy dlatego, że nie wyobrażają sobie sytuacji, w której nie kontrolują wszystkiego. Czy to z braku pewności siebie, czy to z wrodzonej nieufności do ludzi i przekonania, że „chcą oszukać i trzeba ich pilnować”. Niech im ziemia lekką będzie. Trzeci dlatego, że… tak ich nauczono i do tego wpojono przekonanie, że taka moja robota szefa i wręcz obowiązek, żeby ciągle wszystkim i wszystkimi szczegółowo kierować. Wprawdzie niekoniecznie mi to wychodzi, fakt. Wprawdzie odczuwam nieustający stres wynikający właśnie z tego, że nie sposób zawsze wszystko wiedzieć, nie sposób znać się na wszystkim najlepiej, nie sposób samemu podejmować zawsze wszystkie i do tego najlepsze decyzje, fakt. Ale… przecież, że powtórzę, taka moja robota i obowiązek szefa. Czy aby na pewno?

Wróćmy teraz do tytułowej Drużyny Pierścienia i jej przygód. Ma ona swojego szefa. Jest nim Gandalf. To na niego wszyscy patrzą, gdy przychodzą najtrudniejsze decyzje. To do niego się odwołują, gdy trzeba wskazać wspólny cel. To on prowadzi kluczowe rozmowy z szefami innych zespołów. Czy Gandalf uważa, że zawsze wie wszystko lepiej od każdego członka jego zespołu? Ani trochę. Czy Gandalf wątpi w dobre intencje któregokolwiek z nich? Ani trochę. Czy Gandalf uważa, że taka jego robota, żeby nieustannie każdemu mówić, co i jak ma robić, bo taki ma obowiązek? Ani trochę… Tutaj dochodzimy do najważniejszego momentu. Gandalf potrafi oddać przywództwo i przekazać je temu członkowi zespołu, który w konkretnej sytuacji, w konkretnym miejscu, w konkretnym czasie zrobi to lepiej od niego. Sam przechodzi wtedy na pozycje zasobu, który jest wykorzystywany przez tymczasowego lidera. Na czym skupia się więc Gandalf i co robi, że jednak nikomu do głowy nie przyjdzie, by potraktować to jako bezradność? Na tym, co najważniejsze. Na wskazaniu, uzgodnieniu i pilnowaniu celu głównego oraz pilnowaniu, czy decyzje tymczasowego lidera cały czas temu celowi służą. Chciałoby się powiedzieć „Tylko tyle”, ale od strony mentalnej i od strony wiary w siebie i odwagi lidera wobec własnych ludzi to jest już trochę wyższa szkoła jazdy, czyli jednak „Aż tyle”. Powrócę do kluczowego pytania. Czy przywództwo Gandalfa i szacunek okazywany mu przez zespół ucierpiały kiedykolwiek na tym, że dzielił się władzą? Teraz już wiesz, prawda…? Wręcz przeciwnie. Oddanie, motywacja, zagazowanie, wręcz poświęcenie zespołu tylko rosło.

Wróćmy teraz ze świata filmu do naszego. Zróbmy skok na, zdawałoby się, koniec skali. Do systemu szkolenia jednych z najlepszych jednostek wojskowych świata. Navy SEALS. Większości z nas wojsko i dowodzenie w wojsku kojarzy się z prostym modelem „góra-dół-wykonać-nie dyskutować”. Często tak bywa, ale… nie w jednostkach najlepszych i najskuteczniejszych. Opisywany w tym artykule aspekt opisują choćby Jocko Willink i Leif Babin w książce „Ekstremalne przywództwo”, rozdział 8., „Zdecentralizowane dowodzenie”. Znaczący tytuł, prawda? Jeden z wniosków wynikających z tego i innych rozdziałów sprowadza się właśnie do tego wynikającego z analizy działania Drużyny Pierścienia. Dobierz ludzi, ucz ich profesji i samodzielności, daj im działać, a sam będziesz mógł skupić się na najważniejszym, czyli zasadniczym celu. Naucz się wyznaczać swoich ludzi na kierowników projektów i bywać wtedy dla nich zasobem, by panować nad całością.

Twoi ludzie tego nie potrafią? Nie masz takich ludzi w swoim zespole? Musisz zajmować się wszystkim i zawsze, bo inaczej nie zadziała? Jest tylko jedna osoba za to odpowiedzialna i nie jest to żaden z nich. To Ty.

Jak więc brzmi odpowiedź na tytułowe pytanie „Czego nas uczy Drużyna Pierścienia?”? Po prostu świetnie ilustruje opisane dwie kwestie, czyli znaczenie różnorodności zespołu i przechodniości (decentralizacji) przywództwa. Całkiem często bywają one decydujące dla przetrwania i sukcesu w biznesie. A już szczególnie w świecie dynamicznym, czyli… zawsze, od zawsze i na zawsze. Stąd właśnie taka efekciarska ilustracja słynnym filmem. Łatwiej zapamiętać. Bądź jak Gandalf.

Previous Influencer LinkedIn 2020, wyniki
Next Podręcznik Motywatora, czyli Endrju Ys Bek!

Powiązane wpisy

Przywództwo 0 komentarzy

Menedżerki są z Wenus, a menedżerowie z Marsa?

Jakiś czas temu wraz z prof. Jackiem Mirońskim, SGH, przeprowadziliśmy ankietę wśród polskich menedżerów badającą ich postawy i zachowania w obszarze zarządzania ludźmi. Posłużyliśmy się koncepcją typów X-Y opracowaną przez

Przywództwo

Kiedy mówi lider?

Od lat przychodzi mi współpracować z liderami wielu bardzo różnorodnych organizacji. Do tego liderami na różnych etapach swojego rozwoju. Czy to na najwyższych stanowiskach, czy to wręcz właścicielami firm, czy

Przywództwo

Wzmocnienie pozytywne

Ubiegłe stulecie. Młody podchorąży jest na pierwszej praktyce w prawdziwym wojsku. Pośród innych obowiązków przypada mu też „Służba”, czyli 24h dyżuru i pilnowania bieżących spraw kompanii. Pasek na brodzie, latanie