Albo VUCA, albo CZARNY ŁABĘDŹ. Oba na raz?!?
Zdecydujcie się: CZARNY ŁABĘDŹ czy VUCA?!
Bo oba na raz się nie da… Apel kieruje do wielu konsultantów. Takich, co to żyją bieżącymi modami. Co kto gdzieś nie wymyśli, to natychmiast podchwytują i katują wszystkie konferencje i szkolenia na jedno kopyto. Aż chwycą następną modę i podepną się pod kolejnego modnego guru ze świata.
Teraz oto pojawia się zabawny paradoks. Nauczają ludzie na temat „dzisiaj VUCA i wszystko jest inaczej” (mimo, że w ostatnich przynajmniej 150 latach dotyczy to KAŻDEGO pokolenia). Teraz mamy epidemię i nagle, często ci sami ludzie (!), zaczynają jak najęci przypominać koncept Czarnego Łabędzia (czyli wydarzenia nieoczekiwanego).
Zaraz zaraz! Jeśli VUCA, to zdarzenia nieoczekiwane są… permanentnym stanem. Więc skończcie popisy o łabędziach. A jeżeli mówicie, drodzy mówcy konferencyjni, o łabędziach, to wyrzucacie na śmietnik całą tę vukę… :-). No zdecydujcie się… Oba na raz się wykluczają.
Chociaż… jestem spokojny, że wszystko da się „wytłumaczyć”.
Powiązane wpisy
Które stanowisko w firmie jest najważniejsze (dla Ciebie)?
Dyrektor Zarządzający? Finansista? Szef sprzedaży i marketingu? Szef produkcji? Logistyk? HR? A może Twoje stanowisko, bo modni rozwojowcy mówią, że kochać trzeba przede wszystkim siebie? Wszystko to są ważne funkcje,
Szefa nie zmienisz, ale możesz… zmienić szefa
Pierwsza część zdania to prowokacja. Zwykle traktujemy szefa jak zjawisko pogodowe: wpływu nie mam, mogę się jedynie dostosowywać. Jakże fatalistyczne podejście. Jeżeli jakieś zachowania, czy wymagania szefa są nierealne (np.
Dlaczego ludzie mieliby chcieć za Tobą pójść?
Zostałem zaproszony przez Blue Business Media do wystąpienia w połowie kwietnia na konferencji II Shared Service (in) Center. Kluczowym zagadnieniem miała być kwestia, „Czy będą stali za Tobą, gdy się