Zajeżdżamy ludzi, płacimy słabo, co pan proponuje?
6 maja 2021 3562 wyświetleń

Zajeżdżamy ludzi, płacimy słabo, co pan proponuje?

To prawdziwa historia. Na spotkaniu z zarządem pewnej firmy usłyszałem właśnie takie zdanie, jak w tytule. Dodatkową informacją był bardzo duży poziom rotacji ludzi, równie niski zaangażowania oraz oczekiwanie właścicieli, że to zostanie uporządkowane jak najszybciej. Poprzez rekomendacje zostałem zaproszony na rozmowy o ewentualnej współpracy. Zakładam, że nie jedyny, oczywiście.

Po naświetleniu sytuacji przez zarząd pozwoliłem sobie oczywiście na szereg pytań. Kluczowe było dla mnie określenie warunków brzegowych, czyli gdzie jesteśmy i co nam wolno, a co w żaden sposób nie przejdzie.

Pytanie pierwsze: czy jest szansa na urealnienie pensji do poziomu rynkowego, choćby na solidnym średnim poziomie?

Odpowiedź: nie. Nie mamy pieniędzy i mieć na to nie będziemy. Tak ma zostać.

Pytanie drugie: jakie jest źródło zajeżdżania i czy to się może zmienić?

Odpowiedź: zatrudniamy za mało ludzi w stosunku do złożoności i wielkości zadań. Do tego jesteśmy w trakcie wielkiej reorganizacji. To się nie może zmienić. Musimy (chcemy) robić tym, co mamy. Tak ma zostać.

Pytanie trzecie: jak oceniacie obecny poziom przywództwa na poszczególnych poziomach? Podkreśliłem, że przywództwo odnosi się do ludzi, a nie procesów.

Odpowiedź: raczej podstawowy. Nie było czasu zająć się tym systemowo. Zarządzamy projektami, a i to z różnym powodzeniem. Na zarządzanie ludźmi czasu nie ma. Umiejętności raczej też.

Pytanie czwarte: czego ode mnie oczekujecie?

Odpowiedź: no…, że w opisanych warunkach zaproponuje pan coś, co obniży rotację ludzi, zwiększy zaangażowanie i uzdrowi relacje wewnętrzne.

Miałem oczywiście więcej pytań. Za to te cztery dobrze określiły wspomniane warunki brzegowe. Wygląda trochę na „Mission Impossible 7”, prawda? Zajeżdżani i słabo opłacani mają być szczęśliwi, zmotywowani i zaangażowani. Do tego nie wolno im nic dosypywać do porannej kawy…

Po zastanowieniu wróciłem do potencjalnego klienta z projektem rozwiązania. Spróbowałem pogodzić opisany ogień z wodą, czyli doprowadzić do wzrostu zaufania i zaangażowania przy uwzględnieniu ograniczeń płacowych i natężenia pracy. Co więcej, bez oszukiwania, bez manipulacji. Tak, by wszyscy znali reguły i cel gry i wszyscy widzieli w tym swój dobrze pojęty interes. I firma, i każdy pracownik. Zaproponowałem model, który sam nazywam „Ajax Amsterdam”.

Nazwa nie jest oczywiście przypadkowa. To słynny klub piłkarski. Kluby też mają swoje strategie. Nie wiem do końca, jak jest dzisiaj, ale przed laty Ajax miał bardzo klarowną i całkiem wyjątkową. Też wychodził z założenia, że nie wygra finansowo walki o wielkich piłkarzy ze znacznie bogatszymi klubami (patrz: nie mamy pieniędzy na wielkie pensje i transfery). Jednocześnie chciał walczyć o trofea zarówno lokalnie, jak i międzynarodowo. A do tego potrzebni są zmotywowani i zaangażowani piłkarze. Gotowi ciężko pracować na treningach, podporządkować się reżimowi zawodowstwa, a podczas meczów gryźć trawę (patrz: zajeżdżany i szczęśliwy). No i ciągle się doskonalić. Ajax wypracował wtedy koncepcję „Klub-trampolina”. To moja nazwa, nie wiem, czy sami jakoś to oficjalnie nazwali. W klubie z rozmysłem starannie rozwinięto system wyszukiwania talentów. Talentów, czyli piłkarzy na początku swojej kariery, czyli… także tanich. Później wrzucano ich w tryby równie starannie rozwiniętej szkółki treningowej z trenerami znającymi się nie tylko na piłce, ale też na pracy z ludźmi (!). Z kolei ci najlepsi mieli szybki dostęp do pierwszej drużyny, walczącej o trofea i, co bardzo ważne, widocznej już na arenie poważnego grania, także międzynarodowego. Układ był prosty: my dajemy ci możliwość szybkiego rozwoju na wysokim poziomie, ty dajesz z siebie wszystko, a dzięki temu stworzymy ci warunki do transferów za duże już pieniądze do bogatych klubów (dzięki nam będziesz miał dobre CV). Na których to transferach też dodatkowo zarobimy. Kluczem jest przejrzystość, otwarta komunikacja celów wszystkich zaangażowanych stron, koncentracja na wspólnocie tychże celów, system pozyskiwania talentów i system codziennej pracy z nimi (przywództwo!). Swoje znaczenie miał też fakt, że Ajax był i jest rozpoznawalną marką, co sprzyja zaufaniu.

Mamy tutaj dwie rzeczy: koncept i dopasowana do niego struktura jako fundament i świadome przywództwo, także wciąż doskonalone. W takim układzie daje się pogodzić ograniczoność środków z wysokim zaangażowaniem pracowników. Pracowników nie tylko zajeżdżamy za średnie pieniądze, ale nieustająco ich rozwijamy i uczymy. Dzięki temu ich wartość rynkowa rośnie. Tyle że to wymaga dodatkowego wysiłku na każdym poziomie zarządzania.

Wróćmy do omawianej firmy. Zaproponowałem program współpracy bazujący właśnie na rozwijaniu takiego modelu. Ponieważ aktualny poziom przywództwa sam zarząd ocenił jako niski, kluczowym elementem był rozwój tej umiejętności. Bez tego ani rusz, bo niezależnie od deklaracji czynami trzeba dowodzić od samego początku, że dotrzymujemy obietnicy.

Jak to się skończyło? Nic z tego nie wyszło, ale to już zupełnie inna historia. Za to w pamięci na zawsze pozostanie mi lekcja „Zajeżdżamy ludzi, płacimy słabo, co pan proponuje?”

Previous Jaki powinien być lider? Rzeczywistość czy projekcja?
Next WORK-LIFE BALANCE, ale daliśmy się wrobić…

Powiązane wpisy

Przywództwo

Wzmocnienie pozytywne

Ubiegłe stulecie. Młody podchorąży jest na pierwszej praktyce w prawdziwym wojsku. Pośród innych obowiązków przypada mu też „Służba”, czyli 24h dyżuru i pilnowania bieżących spraw kompanii. Pasek na brodzie, latanie

Przywództwo

Dlaczego Dyrektor HR cierpi?

Z racji charakteru mojej pracy, naturalnym partnerem są też osoby zarządzające działami HR. Od poziomu Menedżera aż po VP HR bardzo dużych struktur. Nie dość, że dzięki temu zbieram i

Przywództwo

Czego uczy Drużyna Pierścienia? Cz. 1 z 2

Od razu się wytłumaczę. Tytuł jest prowokujący i metaforyczny. Po lekturze artykułu tytułowa Drużyna Pierścienia ma nam po prostu przypominać dwa ważne zagadnienia przywódcze (bo nie nauczy nas niczego). Zagadnienia,