Na co planowanie, skoro świat taki zmienny i pędzi?
W ten czy podobny sposób sformułowanym pytaniem spotykam się regularnie. Typy odpowiedzi są dwa: długa i krótka. Dzisiaj krótka, czyli odwołanie się do czterech mądrych ludzi plus króciutkie komentarze. Oto one (te ludzie i komentarze 🙂
„Plan jest niczym, planowanie jest wszystkim”
Prawie żadna bitwa nie przebiegła zgodnie z planem, ale wojny zwykle wygrywają ci, którzy planują. Plan jest punktem odniesienia do natychmiastowego dostrzegania zmian otoczenia i nowych danych.
„Na końcu będzie inaczej; ważne, żeby wciąż po naszemu”
Rozwinięcie myśli numer jeden. Mając plan, zaczynam działać. Zaczynając działać, pozyskuję nowe dane. Nowe dane albo utwierdzają mnie w planie albo pomagają wprowadzać korekty. Z powodu korekt będzie inaczej, ale to my trzymamy kierownicę.
„Szczęście pomaga tylko umysłom przygotowanym”
Możemy działać jak ślepa kura z powiedzenia, ale ten scenariusz ma niskie prawdopodobieństwo trwałego sukcesu. Plan, rozważanie scenariuszy i nie trzeba nam sprzyjającego kosmosu z fejsbuka, bo sami zobaczymy okazje (oprócz tych, które sami tworzymy bez czekania).
„Chcesz być jak radar, który reaguje tylko na to, co się przytrafia w otoczeniu, czy jak żyroskop, który jednak ma ustawiony własny kierunek?”
Tutaj to i komentarz już niepotrzebny.
Wymawiasz się buką, vanią, tuną, vulkaną i takimi tam i skanujesz życie w oczekiwaniu na traf i że samo przyjdzie, czy bliżej Ci do żyroskopu? Cta górna półka, wiem wiem.
Powiązane wpisy
Clausewitz czy Foucault? O naturze człowieka…
Zapewne większość wie, kto to Clausewitz. Zapewne większość kojarzy najsłynniejszy cytat z jego dzieła „O wojnie”, wskazujący, że wojna jest niczym innym niż kontynuacją polityki, tyle że prowadzonej innymi środkami.
Masz swoją górę na horyzoncie?
Firmy od dziesiątków lat definiują swoje misje i wartości. Nawet słynna książka Jacka Welcha „Winning” zaczyna się właśnie od analizy tych pojęć i ich znaczenia dla sukcesu każdej organizacji. Oba
Lepiej czytać cokolwiek niż w ogóle? Eee… tam
Tytułowe twierdzenie słyszę całkiem regularnie od dzieciństwa. Przez długi czas też w nie wierzyłem. Wreszcie zadałem sobie fundamentalne pytanie „A skąd to wiesz?”. No i obawiam się, że to jednak