Mity internetu, cz. 5 / ∞ „Wspierający kosmos”

Mity internetu, cz. 5 / ∞ „Wspierający kosmos”

Mam tu na myśli powszechne bzdury „rozwojowe”, te z pogranicza magii. Zacznę od przypomnienia jakże znanego eksperymentu. Uczestnicy dostają polecenie obserwowania filmiku z meczu koszykówki oraz liczenia np. podań i rzutów oddawanych przez zawodników w białych koszulkach (rzecz w precyzji polecenia). Po zakończeniu okazuje się, że nawet całkiem prawidłowo podali żądane liczby, ale nie zauważyli, że na boisku od pewnego momentu między zawodnikami… biegał goryl. Szli w zaparte, że to niemożliwe. Aż do momentu powtórnego obejrzenia filmiku. No i goryl był.

Byli tak skoncentrowani na zadaniu, że ich mózgi samoczynnie filtrowały obraz, czyniąc ich ślepymi na inne czynniki. Twój i mój mózg działają tak samo. Po co go przypominam?

Ten eksperyment znamy niemal wszyscy, jak sądzę. Znają go także wyznawcy sprzyjającego nam wszechświata nieskończonych możliwości. Tego, co to, gdy tylko się skupimy i czegoś bardzo zechcemy, natychmiast zaczyna nam sprzyjać. Bo wcześniej miał nas gdzieś, ale teraz już nie. Tylko nie chcą połączyć kropek i wrócić do wniosków choćby eksperymentu z gorylem.

Wnioski:

– gdy nie wiemy, czego chcemy i jeszcze jesteśmy skoncentrowani na drobnicy codzienności, nie zauważamy masy szans i okoliczności sprzyjającym przeróżnym planom. Jak je mamy zauważać, skoro swojego planu nie mamy? Gdy wreszcie bierzemy sprawy w swoje ręce, precyzujemy, czego chcemy od siebie, życia i innych oraz zabieramy się za realizację, to… „nagle pojawiają się” sprzyjające okoliczności.

Zamiast zastanowić się, ileż to goryli biegało wokół nas wcześniej, a my je ignorowaliśmy, rozwojowi mistycy opowiadają pamparampam o nagle sprzyjającym kosmosie… Pal diabli, jeśli za darmo. Ale oni zwykle chcą jednak naszych pieniędzy za „wsparcie”. Rano opowiadają, jakiż to ciekawy eksperyment z gorylem (kapelusz astronoma), a wieczorem magia wszechświata (kapelusz astrologa), choć obie rzeczy stoją w sprzeczności.

PS cztery inne mity internetu też są tutaj omówione, choćby ten, żeby robić, co się kocha i ani dnia się wtedy nie przepracuje, LINK.

Fot. Adobe Stock.

Previous #kawkazdudkiem w Kielcach była
Next Mamy prawo do błędów

Powiązane wpisy

Autorefleksja

100 000 odsłon w rok i dziesięć miesięcy!

Gdybyśmy mieszkali w Korei Północnej, Wenezueli, Chinach lub nawet Polsce, ale kilkadziesiąt lat temu, napisałbym tak: strona dariuszuzycki.com oraz książka „Czy jesteś tym, który puka?” kontynuują swój nieustannie zwycięski pochód

Autorefleksja

Człowiek ten sam, ale nie taki sam

Te dwa zdjęcia dzieli 37 lat. Pierwsze jest z listopada’86, drugie z lutego’24. Łączy je miejsce (Babia Góra), bohater oraz warunki – potężny szarpiący wiatr wbijający miriady igieł lodu w

Autorefleksja

Wielcy też ściągają, choć to nie ściąganie czyni wielkim

Pierwsze zdanie „Rozprawy o metodzie” Kartezjusza brzmi jak całkiem znakomita, choć cięta, obserwacja: „Zdrowy rozum jest to rzecz ze wszystkich na świecie najlepiej podzielona, każdy bowiem sądzi, że jest w