Czego nauczyło mnie Kilimandżaro?
Kilka dni temu zdobyłem Kilimandżaro. Ledwo żywy, ale wszedłem. Dałem też radę zejść, co bywa nawet trudniejsze. W takich przypadkach soszialowi twórcy pędzą z odkryciami, czego to oni „wyjątkowego” nie zrozumieli akurat w tym momencie. Do mnie przyszły wnioski dwa:
1. wejście na szczyt nie nauczyło mnie NICZEGO innego niż Ciebie i mnie może nauczyć dowolna czynność wykonywana z pasją (!) i wśród ludzi (!) (interakcje). Czy to bieganie, cymbergaj, szachy, taniec, chór, muzykowanie, melorecytacje itd., odkrywamy te same reguły zachowań międzyludzkich oraz własnych ograniczeń. Więc nie ma co za bardzo filozofować, że akurat ten wyczyn wniósł coś absolutnie innego niż wszystko inne (czego w soszialu pełno). To dla nas dobra wiadomość, bo nie trzeba jeździć na drugi koniec świata, a pochwalić się własnym wyczynem lub wyjazdem można wprost i otwarcie, zamiast dorabiania do tego pop-filozofii,
2. przed atakiem szczytowym jasno zwerbalizowałem sobie uniwersalną myśl – jeśli wejdę, będę to zawdzięczał wsparciu wielu osób (rodzina, tragarze, przewodnicy, reszta zespołu, bo przecież nie idę sam); jeśli jednak w ataku szczytowym polegnę, przyczyn będę szukał TYLKO w sobie. A na pewno od tego zacznę, zamiast racjonalizować sobie natychmiast, że to inni, okoliczności i kosmos w ogóle. Nawet jeśli bezpośrednią przyczyną byłaby fatalna pogoda, to zacznę od rozważań, jak następnym razem skuteczniej zminimalizować jej wpływ. Czy to lepszym przygotowaniem fizycznym, czy to innym wyposażeniem, czy to organizacją samej wyprawy. O, to już postawa dla mnie akurat ważna. Tym bardziej, że może niekoniecznie powszechna. Jak sądzisz? „Oni winni”, czy lepiej zaczynać od tego, na co mamy największy wpływ, czyli od siebie właśnie?
Na szczyt Kilimandżaro wtargałem swoją książkę dotyczącą komunikacji, patrz zdjęcie. Dobrze, że piszę konkretnie i zwięźle, więc nie jest gruba. Link do jej opisu znajduje się TUTAJ, KLIKNIJ. Zajrzyj koniecznie. Opisane w niej reguły i przykłady ich zastosowań znalazły idealne odzwierciedlenie podczas wspomnianego wyjazdu. Ograniczona grupa przypadkowo zebranych i skazanych na siebie ludzi, wysiłek fizyczny, cele indywidualne vs zespołowe – idealne laboratorium komunikacji…
Powiązane wpisy
Futurolog AI: profesja najwyższego ryzyka
Jaki zawód na początku wieku uznawano za jeden z absolutnie najtrudniejszych do automatyzacji? Chwila napięcia, werble, nadal werble, bo był to… …kierowca samochodu ciężarowego. Tak jest, pojazdu, którego autonomiczne prototypy
Gdyby Kirk czytał Rawlsa…
Jednoaktówka z dwoma aktorami. Aktor nr 1, Charlie Kirk, amerykański działacz prawicowy, z tych skrajnych, zamordowany niedawno strzałem z broni palnej. Aktor nr 2, John Rawls, amerykański filozof zajmujący się
Co zrobiłem, gdy zasięgi postów spadły?
Tak, potwierdzam, od stycznia 2025 zasięgi walnęły o beton. Zaznaczam, za siebie piszę, nie za miliony. „O beton” oznacza circa-about ponad połowę rok do roku. Pod tym względem to był