Co łączy dwa popularne mity?
Mit nr 1 – przyjmując dumne postawy cielesne oraz robiąc groźne miny można trwale i długoterminowo wpłynąć na postrzeganie samego siebie w oczach swych oraz otoczenia też. Podkreślam, obiecuje się trwałe i długoterminowe zmiany. Jednym z postulatów praktycznych tej teorii jest… wkładanie ołówka w zęby, by wymusić grymas udający uśmiech, co uczyni człowieka z ołówkiem w zębach szczęśliwym z racji wyszczerzenia. Dlaczego? Bo usta z włożonym ołówkiem przypominają te uśmiechnięte.
Uwaga: ołówek wkładaj w poprzek, nie na sztorc!
Mit nr 2 – programowanie podprogowe, czyli montujemy między klatkami filmu niepostrzegalne świadomym umysłem fotki produktu i ludzie masowo jak zaprogramowane owce udają się ten produkt kupić. Ewentualnie automatycznie idą zamordować wskazaną osobę, czy takie tam. Wystarczy się rozejrzeć. Gdyby to działało, to żadnego marketingu nikt by nie potrzebował i kupowalibyśmy wszystko wszędzie zawsze natychmiast, z racji zalewu podprogowego programowania. A tu klapa. Był wprawdzie ciekawy i po prostu fajny film „Oni żyją” z tym elementem jako kluczem panowania nad społeczeństwem, ale to jednak o kosmitach było. (Uwaga: owszem, istnieje torowanie podprogowe, ale to nie to samo, a i ono działa bardzo krótko/ Tutaj polecam Dehaene „Świadomość i mózg”)
Co te mity łączy? Obiecują dużo więcej niż dają, a długoterminowo nic poza pieniędzmi wydanymi na szkolenia. Czyli jeśli dają, to trenerom, którzy dużo obiecują. Ufam, że czasem sami też w to wierzą.
Rytuał haka, pokrzykiwania sportowców przed występem itd. działają krótkoterminowo i żadne groźne miny z myszy tygrysa nie uczynią. Niestety, trzeba trenować, pracować, myśleć i to długo długo, żeby tymże tygrysem zostać. Nawet berserk osiągał szał walki nie od groźnych min, tylko od grzybków, a skuteczność od treningu. Żeby przetrwać, miny i puszenie się są z kategorii miło-mieć, ale to praca i pot są musisz-mieć. Tym bardziej, że działamy w przestrzeni wypełnionej innymi ludźmi, więc o skuteczności opisywanych zabiegów nie decyduje nasze wewnętrzne przekonanie, a wyniki interakcji. Gdyby Nowozelandczycy byli słabi w rugby, ich haka byłaby traktowana jako zabawna gierka na poziomie przedszkola. Ale są świetni dzięki ciężkiej pracy, więc i haka nabiera innego wymiaru (jednak tylko pomocniczo).
Jeszcze jedno. Autor drugiego mitu po latach sam się przyznał do kłamstwa. Autorka pierwszego wywołała dużą aferę przez, hmm…, nadmiernie optymistyczne interpretowanie wyników swoich „badań” i wyciąganie daleko idących wniosków.
Czy to są nowe rzeczy, charakterystyczne dla naszej epoki? Otóż nie, znamy je od tysiącleci. Poniżej wspaniała wypowiedź Cyrusa Wielkiego, króla Persji sprzed ok. 2500 lat: „…ludzie nie stają się z miejsca bardziej odważni od dobrego przemówienia; jak nikt nie staje się wraz śpiewakiem przez to, iż usłyszy dobrą piosenkę. Jest to nauka, do której należy zabrać się zawczasu długim i ustawicznym wychowaniem„. Cytat za „Próby” Montaigne’a.
Zdjęcie nieprzypadkowe. To ja w pozycji zwycięski kulturysta przed spotkaniem autorskim. Działa, nikt mi nie podskoczy :-)!
Powiązane wpisy
Czym się różnimy od tyranów? Jeżeli ledwie skalą, to słabo…
Jakże szybko i jakże niemal beznamiętnie przemknął przez media temat zamordowania stu kilkudziesięciu dziewczynek pod gruzami zbombardowanej szkoły w Iranie. Niby żal, ale przecież reżim ajatollahów zamordował więcej swoich obywateli, więc
Intuicja? To może lepiej rzuć monetą…
Intuicja, to jedno z tych określeń, które da się słyszeć często i systematycznie. Ileż to razy podkreśla się, że ktoś ma intuicję do decyzji ekonomicznych. Często w postaci zamiennych określeń
Fromm, „Zapomniany język”, czyli interpretacja snów
„Kapturek z czerwonego aksamitu jest symbolem menstruacji. […] Ostrzeżenie >nie odbiegaj od ścieżki abyś nie upadła i nie rozbiła butelki< jest ostrzeżeniem przed niebezpieczeństwem seksu i utratą dziewictwa. […] …jest