Na co planowanie, skoro świat taki zmienny i pędzi?
W ten czy podobny sposób sformułowanym pytaniem spotykam się regularnie. Typy odpowiedzi są dwa: długa i krótka. Dzisiaj krótka, czyli odwołanie się do czterech mądrych ludzi plus króciutkie komentarze. Oto one (te ludzie i komentarze 🙂
„Plan jest niczym, planowanie jest wszystkim”
Prawie żadna bitwa nie przebiegła zgodnie z planem, ale wojny zwykle wygrywają ci, którzy planują. Plan jest punktem odniesienia do natychmiastowego dostrzegania zmian otoczenia i nowych danych.
„Na końcu będzie inaczej; ważne, żeby wciąż po naszemu”
Rozwinięcie myśli numer jeden. Mając plan, zaczynam działać. Zaczynając działać, pozyskuję nowe dane. Nowe dane albo utwierdzają mnie w planie albo pomagają wprowadzać korekty. Z powodu korekt będzie inaczej, ale to my trzymamy kierownicę.
„Szczęście pomaga tylko umysłom przygotowanym”
Możemy działać jak ślepa kura z powiedzenia, ale ten scenariusz ma niskie prawdopodobieństwo trwałego sukcesu. Plan, rozważanie scenariuszy i nie trzeba nam sprzyjającego kosmosu z fejsbuka, bo sami zobaczymy okazje (oprócz tych, które sami tworzymy bez czekania).
„Chcesz być jak radar, który reaguje tylko na to, co się przytrafia w otoczeniu, czy jak żyroskop, który jednak ma ustawiony własny kierunek?”
Tutaj to i komentarz już niepotrzebny.
Wymawiasz się buką, vanią, tuną, vulkaną i takimi tam i skanujesz życie w oczekiwaniu na traf i że samo przyjdzie, czy bliżej Ci do żyroskopu? Cta górna półka, wiem wiem.
Powiązane wpisy
Luddyzm XXI w., czyli AI zabierze wszystkim pracę
1. „Innowacje mogą tylko ulżyć ludziom […] Praca zawsze się znajdzie, choć konieczne może być uczenie się nowych, nieznanych zawodów”. Te słowa napisał Gottfried Wilhelm Leibniz w liście z… 1699
Euklides, pogromca GenZ!
Wiele się dzisiaj pisze, jak „należy” komunikować z GenZ. Że krótko, prosto, najlepiej kilka zdań, bo tracą skupienie, a najlepiej w formie streszczenia streszczeń, bo i tak do chata wrzucą,
Jordan B. Peterson, „12 życiowych zasad”, recenzja
Najkrócej – rozczarowanie roku, niestety… Z rozdziału na rozdział mina mi rzedła, a lektura stawała się męką. Oczekiwałem ważkich przemyśleń filozofa, otrzymałem stek fejsbukowych haseł. Żenująca lektura, której popularność może