Bo w metafory to trzeba umieć, cz. 1. i 2.

Bo w metafory to trzeba umieć, cz. 1. i 2.

Czy metafory są ważne i skuteczne? No pewnie. Dobrze dobrana i przemyślana metafora świetnie wspiera proces komunikacji oraz przekazywania i zapamiętywania idei. Pod warunkiem, że… no właśnie, jest dobrze dobrana i przemyślana. Bo ta źle dobrana potrafi nasz przekaz wręcz zrujnować. Przykład z ostatnich dni…

Pewna konsultantka wróciła zafascynowana z redyku jesiennego, czyli sprowadzenia owiec z pastwisk do bazy. Ponieważ jest również zafascynowana przywództwem, a tym służebnym (cokolwiek to jest) to już szczególnie, to przygotowała posty. W postach wskazywała jak piękną metaforą przywództwa służebnego jest rola bacy podczas redyku. No bo on o te owce dba, prowadzi je bezpiecznie do bazy itd., czyli to można odnieść do roli lidera w firmie i relacji z pracownikami…

No i to chyba jest właśnie świetny przykład jak zrujnować ideę, którą się chce przekazać.

Owce to nie są świadomi pracownicy firmy, którzy ją wybrali i mogą zrezygnować. Są raczej symbolem podległości, uległości i niewielkiego rozumku działającego stadnie. Pisanie postów do pracowników firm porównując ich z owcami o małym rozumku… no, odważne.

Z kolei baca nie jest przywódcą owiec, a już służebnym na pewno. Jest ich panem i władcą. Może i dobrym panem, ale wciąż panem. Decyduje o ich bycie samodzielnie i raczej się z owcami nie konsultuje. Co więcej, owce generalnie się doi, strzyże i na końcu prowadzi do rzeźni. Może to i dobra metafora, gdybyśmy chcieli jej użyć jako przestrogę przed niektórymi firmami, ale raczej nie jako pozytywny wzorzec przywództwa, obawiam się.

Odbierasz to podobnie, czy to mnie tylko coś ominęło?

PS gdy pozwoliłem sobie zwrócić autorce na te kwestie uwagę i poprosić o przykład dialogu bacy z owcami, to wiadomo, jak się to skończyło :-). Zgadniesz?

Część 2

Uważni czytelnicy powyższego tekstu wrócili z informacją, że widzieli więcej podobnych tekstów o owieczkach, bacy i jego, ha ha ha, leadersheepie ;-). Rzeczywiście, szybko udało się odnaleźć kolejne posty na to samo, nomen omen, kopyto. Tak oto powstała druga część, poniżej.

BEEEczą owce, BEEEczą po raz drugi i ostatni

No i się wyjaśniło! Marmeladziłem w poniedziałek, że pewna pani niespecjalnie trafnie użyła metafory bacy jako służebnego lidera owieczek, a to zupełnie o co innego chodzi :-). A o co? O to samo, co z kurczakami! (LINK) Czyli…

Nie masz swojego pomysła, a odczuwasz genetyczny przymus publikowania, no to bierzesz pomysła od owcy-zero i lecisz pandemicznie prezentując jako własne i oryginalne przegłębokie przemyślenia na temat głębi życia ludzkiego, interakcji, relacji i co tam jeszcze do głowy przyjdzie na kanwie radosnego życia owiec. Skutki?

Skutkiem są wysypy postów o kurczakach przypalanych i niedosmażanych jako metafory rozwoju osobistego (prezentowałem kilka tygodni temu, patrz na link powyżej), Zeusicku zagzmij prose, oraz jeszcze ciepły wysyp postów o cudownym liderszipie bacy, jego partnerskiej relacji z owieczkami i hiperboli tegoż na los człowieczy, czyli Twój, w biznesie. Zeusicku, zagzmij jesce razicek. Lekką ręką można takie znaleźć na LinkedIn pisane wedle tego samego wzorca.

Drodzy Autorzy, dwie prośby od typowego odbiorcy wpatrzonego w wodospad na ekranie:

– jeśli już musicie zrzynać, kopiować, multiplikować, to zrzynajcie chociaż z Dostojewskiego, Vonneguta, Lema czy Druckera zamiast snuć opowieści o kurczakach, owcach i butelkach mineralki o cenie zaleznej od miejsca sprzedaży; stać Was/nas na więcej, wierzę,

– milczenie też jest opcją; gdy człowiek milczy, to otoczenie jeszcze może mieć nadzieję, że mądry…;-).

Previous Indeks Ksiąg Nakazanych, cz. 13/14, Setiya, Użycki
Next Indeks Ksiąg Nakazanych, cz.15, Sokal, Bricmont

Powiązane wpisy

Przywództwo

Tyle tych „przywództw” nawymyślali…

Do słowa „przywództwo” co i rusz dodaje się nowe przymiotniki. Służebne, demokratyczne, neuro, nakazowe, autorytatywne, normatywne, wychowawcze, tao, jednoczące, zarządzanie paradoksem, czerwone, żółte, zielone, turkusowe, HomoTech (wynalazek sprzed kilku dni

Przywództwo

Menedżerki są z Wenus, a menedżerowie z Marsa?

Jakiś czas temu wraz z prof. Jackiem Mirońskim, SGH, przeprowadziliśmy ankietę wśród polskich menedżerów badającą ich postawy i zachowania w obszarze zarządzania ludźmi. Posłużyliśmy się koncepcją typów X-Y opracowaną przez

Przywództwo

Delegowanie to nie magia. Zadaj dwa pytania

Mało który szef nie narzeka, jaki jest zajęty i ile ma rzeczy do zrobienia. Co gorsza, sam podkreśla, że to stan permanentny. Stan, w którym ciągle goni zaległości, jest zapędzony