Czacha dymi niczym wulkan i… lubię ten stan
Mimo widywanych w sieci wielokrotnie zaleceń żywota szczęśliwego, nie udaje mi się niemal nigdy wyłączyć umysłu. Chciałoby się napisać, że poza snem, ale przecież wtedy to on dopiero zasuwa! Kotłuje mi się w głowie na okrągło.
Nie znam pojęcia nudy, bo pozostawiony „samotnie z niczym bez niczego” i tak zawsze mam przy sobie najlepszy wypełniacz czasu, czyli mózg. A ten ciągle coś lubi rozkminiać i rozważać, jak można myśl sformułować, jak ją testować, a później jak to zrobić… krócej i prościej. A już mając dostęp do książek, Internetu i ludzi tenże mózg zachowuje się jak robot z filmu „Krótkie spięcie”, który po wejściu do biblioteki oszalał z radości krzycząc „Inputs! Inputs!”.
Po co o tym piszę? Ma to istotny wpływ na moją aktywność na LI i, częściowo, FB. Nieustanna i zachłanna ciekawość idei sprawia, że zadaję sporo pytań. Prowadzę crash-testy konceptów swoich oraz innych autorów. Chcę się dowiadywać, co stoi za wypowiadanymi opiniami, na ile są one uzasadnione, na ile są odporne na kolejne pytania, na praktyczne sytuacje wokół nas. Na ile wynikają z wiary, a na ile z faktów. To potrafi być męczące, wiem. Nawet znajomi czasem wspomną w odpowiedzi, że „Na Darka zawsze można liczyć…”, co w subtelny sposób oznacza „Weź się odczep wreszcie”.
Niezależnie od postrzegania tej aktywności proszę, by pamiętać o dwóch rzeczach: dyskutuję idee, a nie ich autorów (mając inne zdanie nadal możemy razem pić kawę i się po ludzku szanować) oraz „Kto zna mnie tylko z moich publikacji, ten mnie nie zna” (Leibniz, 1696) (link).
Po latach mogę śmiało powiedzieć, że ów stan ciągłego wrzenia umysłu to moje i błogosławieństwo, i przekleństwo. Ale plusy wciąż przesłaniają minusy, więc… lubię to. Oby tylko wiadoma żyłka nie pękła.
Zdjęcie jest dowodem dymienia czachy, bo to wokół, to dym, nie chmury. Taka specyficzna góra, która dymi, czyli Etna.
Powiązane wpisy
Tyle tych książek, a oni wciąż piszą nowe!
„Książki współczesne przeważnie wyglądają tak, jakby je napisano w ciągu jednego dnia przy pomocy książek przeczytanych dnia poprzedniego”. Pani Agnieszka Jucewicz, zapytana podczas niedawnej hashtag#kawkazdudkiemlungo o kondycję współczesnego rynku wydawniczego
Dobre życie i szczęście, część trzecia i ostatnia
Wśród wielu zagadnień cząstkowych autorefleksji widnieje także szczęście. Poświęciłem mu wcześniej dwa artykuły (linki na dole). Jeden z wątków wzbudził ostatnio ciekawą dyskusję w LinkedIn. Jest nim pytanie, czy szczęście
Co się dzieje w głowie człowieka, dla którego nakrętka jest równie opresyjna jak wojna?
Ostatnio przyszło mi otrzymać pod postami w Linkedin szereg komentarzy pochodzących od osób twardo obstających przy tezach „Unia samo zło i opresja, Rosja to wolność, a jej wojny nieistotne”. Sekwencja