Zła komunikacja zabija, nie o hejcie to rzecz
Prezes, czy specjalista, król, czy jego stajenny podlegają tym samym regułom interakcji międzyludzkich. Warto pamiętać o pewnym szczególnym aspekcie. Komunikacja może też mieć ogromną siłę destrukcyjną gdy jesteśmy w tym słabi i nie doceniamy jej istotności. Nie tylko będzie to hamować nasz dalszy rozwój i osiąganie założonych celów. Będzie też prowadzić do erozji nawet już osiągniętej pozycji zawodowej/życiowej. Nie tylko osiągniesz mniej w przyszłości, ale jeszcze możesz sporo stracić z tego, co już masz. Entropia wciąż rośnie, a przeciwdziałanie jej wymaga wkładania pracy.
Coraz mniej jest stanowisk, gdzie wystarczy sama profesjonalna doskonałość i można pracować w izolacji od innych ludzi (nawet w IT :-). Coraz mniej jest stanowisk i miejsc, o ile w ogóle takie są (?), gdzie wystarczy „…robić swoje, a ludzie to sami zauważą i adekwatnie docenią”. Celowo ująłem to w formie cytatu, bo to dosyć często słyszane zdanie. Raczej naiwnym jest, kto żywi taką nadzieję. Najwybitniejszych być może zauważą sami. Tylko, czy opłaca się zakładać, że się jest najwybitniejszym? Do tego tak wybitnym, że nie sposób tego nie zauważyć i ci, którzy powinni wiedzą o naszej doskonałości automatycznie i samoistnie. To może być ryzykowne założenie.
Wniosek? Doskonalenie swojej komunikacji oraz jej czynne uprawianie (!) to nie fanaberia dla polityków, czy celebrytów. Mniej czy więcej, dotyczy każdego.
Zdjęcie nieprzypadkowe. Zawiera część rozwiązania Twoich problemów ze skuteczną komunikacją. Każdy ma jakieś… Ja też. Każdy prezes też.
Powiązane wpisy
Czardżować folołersa za kejsy, czyli korpomowa
Miałem w ostatnich dniach okazję odbyć ciekawą dyskusję w przestrzeni LinkedIn. Początek był tradycyjny. Dzięki czyjemuś polubieniu na tablicy wyświetlił mi się post, którego elementem była tzw. korpomowa. Jego autor
Co naprawdę oznacza, że masz xxxx obserwujących?
Co i rusz ktoś z dumą ogłasza na LinkedIn: „Mam xxxxx obserwujących; jestem wzruszony/a, w oczach mych skrzą się łzy, głos mi się łamie, moja wdzięczność dla Was nie zna
CV jak horoskop, czyli efekt Barnuma
Czy wiecie kim był Phineas Taylor Barnum? Uwielbiam zadawać to pytanie, bo wiem, że słuchacze najprawdopodobniej nie wiedzą i zapada cisza… (tylko jeden kiedyś wiedział, ale pochodził z USA, więc