Tyle tych „przywództw” nawymyślali…
Do słowa „przywództwo” co i rusz dodaje się nowe przymiotniki. Służebne, demokratyczne, neuro, nakazowe, autorytatywne, normatywne, wychowawcze, tao, jednoczące, zarządzanie paradoksem, czerwone, żółte, zielone, turkusowe, HomoTech (wynalazek sprzed kilku dni ledwie) itd. Wyszukuje się coraz to inne smaczki kulturowe i biologiczne z całego świata. Zaprzęga się do wzorców do naśladowania wilki, słonie i inne zwierzęta. [Na marginesie: krewetki są jeszcze wolne, brać!]
W sieci ogrom tekstów postulatywnych, mówiących, jakie to przywództwo powinno być i gdy już takie będzie, zapanuje radość i harmonia. Całkiem często autorzy kuszą się też o wartościowanie stylów przywództwa, oceniając, które lepsze są, a które gorsze. Taki czerwony to np. okropny jest, a turkusowy niebiański.
Jak w tym wszystkim ma się odnaleźć współczesny lider dowolnego szczebla? Co chwilę jest bombardowany nowym rodzajem koniecznego do opanowania i stosowania rodzaju przywództwa. Coraz bardziej jest skołowany jak dziecko w ogromnej cukierni. Wybór ciastek tak wielki, że jest w stanie ledwie polizać i nadgryźć niektóre, ale żadnego zjeść i porządnie przetrawić. Chaos w głowie. A to wszystko pod presją zadań, „kipiajów, targetów i dedlajnów”. Jak nie oszaleć?
Jest sposób: powrót do źródeł. Do takiego przywództwa „po prostu”, do zachowań podstawowych, uniwersalnych, bez przymiotników.
Na bazie 38-letnich już obserwacji zawodowych, tysięcy rozmów, osobistych doświadczeń oraz lektur zebrałem materiał będący punktem wyjścia właśnie do odtwarzania wspomnianych fundamentów przywództwa na dowolnym poziomie organizacyjnym. Od początkującego po prezesa. Nosi tytuł „Mity przywództwa” i przedstawia kluczowe i powszechne wyobrażenia, które życie lidera (i jego zespołu!) potrafią zamienić w koszmar. Oprócz celowej prostoty (wiadomo, fundamenty) i natychmiastowej codziennej aplikowalności, ma on jeszcze jedną zaletę: działa. Co miałem i mam okazję sprawdzać w Polsce i innych krajach.
Do tego są ponadczasowe, bo wynikają z relacji człowiek-człowiek, a nie otaczających nas gadżetów. Przywództwo niejedną ma twarz (tak, truizm), za to znamy te twarze od dawien dawna i nie ma co ich stroić w piórka wieku pary, później elektryczności, komputerów, czy jakże modnego AI. Człowiek przewodzi człowiekowi.
Kilka z takich mitów przedstawiałem na #kawkazdudkiemlungo w Kozminski University. Kto nie dotarł i żałuje (jakże słusznie :-), zapraszam na moją stronę www, zakładka „Przywództwo”. Albo… zorganizujmy taki wykład lub wręcz warsztaty w Twojej firmie.
Powiązane wpisy
Stanowisko przywódcy wolnego świata jest nieobsadzone
Z racji wahań Clintona, jak się zachować podczas wojny bałkańskiej Jacques Chirac stwierdził, że stanowisko przywódcy wolnego świata było wobec tego nieobsadzone. Minęło blisko 35 lat i mamy nawrót takiej
Czy słuchanie wymaga odwagi lidera?
Co jest odwagą, a co po prostu samodzielnym działaniem? O przewodzeniu samym sobą i przewodzeniu innymi O odwadze zadawania pytań i słuchania odpowiedzi O tym, czego musisz nauczyć się sam,
Winę bierz na siebie, sukcesem się dziel
Kto jest moim autorytetem? Czy autorytetem może być „świnia”? Dlaczego o Napoleonie mówią „przywódca”, a nie „kurdupel””? Jaki jest wygrywający profil i zestaw cech przywódcy? Kto jest na końcu odpowiedzialny