Mowa motywacyjna: spotkanie z ciekawym człowiekiem?
Kiedyś dnia pięknego rozmawiałem z działem HR bardzo znanej firmy na temat ewentualności wystąpienia na podsumowanie ich cyklu szkoleń. Wzorem Cyrusa Wielkiego w mowy motywacyjne niespecjalnie wierzę, więc poddałem kilka sugestii, które mogły wnieść walor edukacyjny i praktyczny. Widziałem, że niezbyt to w smak rozmówczyniom, z których strony nagle padło: „A może by pan opowiedział o swoim zdobyciu Kilimandżaro?!”. No i zrozumiałem, że po grzybach, nie dogadamy się…
To niezły przykład, czemu naprawdę służy zapraszanie „mówców motywacyjnych” przez firmy (wszystkich pewnie nie, ale…). Żadnej przecież motywacji o trwałych skutkach, bo i cóż może wyniknąć z godzinnej pogadanki jakiegoś elokwentnego gościa. Wszedł, opowiedział coś sprawnie i zabawnie, bon moty fajne, miło było, później faktura, a ludzie wracają do swojego kieratu. „Błysło”, a na drugi dzień rano „skisło”.
Po co ściemniać i nazywać to mowami motywacyjnymi mówców motywacyjnych skoro to albo po prostu spotkania z ciekawym człowiekiem (o ile opowiada o swoich niezwykłych osiągnięciach) albo z biznesowo pop-psychologicznymi standuperami, jakich coraz więcej?
Skąd tutaj Cyrus Wielki z VI w. p.n.e? Na pytanie, dlaczego nie przemawia do żołnierzy przed bitwą, miał odrzec:
„Ludzie nie stają się z miejsca bardziej odważni od dobrego przemówienia; jak nikt nie staje się śpiewakiem przez to, iż usłyszy dobrą piosenkę. Jest to nauka, do której należy zabrać się zawczasu długim i ustawicznym wychowaniem”. O, now we are talking… Tym bardziej, że w firmach nie o pojedynczy zryw bitewny chodzi, a o trwały efekt.
A jak Twoje doświadczenia z firmowymi zjazdami i motywacyjnymi przemowami gości? Masz takie? O ile coś pamiętasz, bo później zwykle odbywa się integracja… ;-). Utkwiła Ci w pamięci i rzeczywiście coś zmieniła jakaś mowa motywacyjna?
Fot. Freepik
Powiązane wpisy
Dwa koncepty, czym jest zespół: szatnie w San Siro
Poniższe zdjęcie jest wręcz fundamentem tego postu. Zrobiłem je w ostatnią sobotę zwiedzając mediolański stadion San Siro. Sytuacja jest nietypowa, bo dwie wielkie drużyny, Milan i Inter, dzielą jeden miejski
Albo VUCA, albo CZARNY ŁABĘDŹ. Oba na raz?!?
Zdecydujcie się: CZARNY ŁABĘDŹ czy VUCA?! Bo oba na raz się nie da… Apel kieruje do wielu konsultantów. Takich, co to żyją bieżącymi modami. Co kto gdzieś nie wymyśli, to
Tyle tych „przywództw” nawymyślali…
Do słowa „przywództwo” co i rusz dodaje się nowe przymiotniki. Służebne, demokratyczne, neuro, nakazowe, autorytatywne, normatywne, wychowawcze, tao, jednoczące, zarządzanie paradoksem, czerwone, żółte, zielone, turkusowe, HomoTech (wynalazek sprzed kilku dni