Bardzo mądre „Głupie pytanie rekrutacyjne” nr 2
Przez LI systematycznie przewijają się narzekania na padającą podczas rekrutacji frazę: „Proszę nam opowiedzieć o sobie”. Ale że jak to?! Przecież mają moje CV, a chcą żebym sam opowiadał, czyli nawet im się nie chciało przeczytać. Nieroby, zero szacunku dla człowieka, brak przygotowania itd. Tymczasem jest to jedna z najlepszych rzeczy, jaka może nam się zdarzyć. Dlaczego?
W tłumaczeniu na nasze ta prośba oznacza: „Co powinniśmy o Tobie zapamiętać? Co uznajesz za najważniejsze w swoim doświadczeniu? Jaką wniesiesz nam wartość? Powiedz nam to sam/a”. Jeśli taka prośba sprawia nam problem, jeśli zamiast oddającego NAM inicjatywę pytania otwartego wolimy poddać się pytaniom zamkniętym, czyli przesłuchaniu, wysyłamy jasny sygnał: ani autorefleksji, ani przygotowania do rozmowy po naszej stronie, ani chęci inicjatywy, umiem rozsypać puzzle, obrazka nie składam.
Taki fragment rozmowy ma jeszcze jedną ważną rolę. Pozwala zobaczyć, jaki jest styl komunikacji kandydata. Jak formułuje zdania, od czego zaczyna, na czym się skupia, co pomija, czy zwraca uwagę na reakcje i potrzeby rozmówcy oraz dialogu, czy też koncentruje się jedynie na swojej ekspresji itd. Bezcenne.
Wniosek? Przygotuj się wedle zasad „elevator pitch” i niezależnie od jakiegokolwiek rozpoczęcia rozmowy rekrutacyjnej powiedz otwartym tekstem, że szczególnie Ci zależy na zapamiętaniu przez rozmówców tego, tego i tego. Powtórz to równie otwartym tekstem na zakończenie, przed wyjściem. W trakcie rozmowy oczywiście przedstaw dowody na poparcie tych wniosków.
Mądrzy rozmówcy będą zachwyceni, a z tymi innymi i tak nie chcesz przecież pracować. Szczegóły, jak to robić skutecznie, w książce „Wiesz, kim jestem!” (LINK).
PS na zdjęciu standardowa mina osoby poproszonej, by powiedziała coś o sobie.
Powiązane wpisy
Soszialnindża – cóż to takiego i jak nim nie zostać?
Na zaproszenie Social Cube przedstawiałem ostatnio prezentację pod nieco dłuższym tytułem „Social media dla normalnych, czyli jak nie zostać nindżaewangelistą”. Konferencja trwała sześć godzin, byłem ostatni w kolejce czterech prezenterów,
Jak załatwić dowolnego autora, erystyka sieciowa, cz. 2
Poprzedni wpis pt. „Jak załatwić dowolnego autora treści” (LINK) spotkał się z dużym odzewem w przestrzeni LinkedIn. Komentujący wnieśli fantastyczną wartość dodaną przytaczając wiele kolejnych przykładów komentarzy, które można wrzucić
Nie zaśmiecaj LinkedIn; cz.1, O czym szumi LI Polska?
Bohater Stanisława Lema, podróżnik kosmiczny Ijon Tichy, podczas wizytowania jednej z planet chciał się dowiedzieć, co to są tamtejsze Sepulki. Zajrzał do lokalnej encyklopedii. Ta skierowała go z hasła Sepulki