To był jeden z najszczęśliwszych dni
Nie wtedy, gdy zdobyliśmy szczyt. Następny, pierwszy dzień schodzenia i powrotu do cywilizacji. Odizolowałem się od grupy przez słuchawki, wybrałem muzykę, która rezonowała ze mną bardzo mocno (kluczem był przedrostek „dark”) i tak… pięć godzin.
Dzikie i niemal puste góry, ich potęga, cisza, przyroda, izolacja i muzyka wprawiały mnie w stany rzadkie, wzniosłe, pełne silnych wzruszeń. Tak, to był jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu.
Dlaczego o tym piszę? W sumie… ku chwale autorefleksji i wdrażania jej wyników w życie. Gdy się wie, kim się jest, gdzie się jest w czasie i przestrzeni oraz dokąd się zmierza (a przynajmniej ma się po temu istotne przesłanki), łatwiej o takie dni. Wtedy takie dni się nie przydarzają szczęśliwym trafem, nie wiedzieć kiedy i skąd. One się wydarzają, bo u ich źródła tkwi intencja osobistego działania. W maszynie losującej dobre dni pojawia się więcej niż jeden wygrywający los.
Choć przyznam, że intensywność przeżyć wewnętrznych tego akurat dnia zaskoczyła nawet mnie samego.
Specjalne podziękowania dla Aleksandry Dziadosz za dyskretne zdjęcie podczas jednego z odpoczynków pod koniec trasy.
Powiązane wpisy
Strefa śmierci, nasz chleb codzienny…
Pisząc strefa śmierci mam na myśli tę mieszczącą się w wysokich górach. W skrócie: jest to przestrzeń powyżej około 8000 metrów. Skąd taka nazwa? Wbrew intuicji wielu z nas, nie
Lepiej czytać cokolwiek niż w ogóle? Eee… tam
Tytułowe twierdzenie słyszę całkiem regularnie od dzieciństwa. Przez długi czas też w nie wierzyłem. Wreszcie zadałem sobie fundamentalne pytanie „A skąd to wiesz?”. No i obawiam się, że to jednak
Czy robot ma empatię? Zakazana strefa AI?
W jednym z poprzednich artykułów postawiłem dosyć radykalną tezę, że AI (sztuczna inteligencja) będzie w stanie zastąpić wszystkie funkcje działu HR. Oczywiście nieco na wyrost, jeszcze nie dziś i nie