To był jeden z najszczęśliwszych dni

To był jeden z najszczęśliwszych dni

Nie wtedy, gdy zdobyliśmy szczyt. Następny, pierwszy dzień schodzenia i powrotu do cywilizacji. Odizolowałem się od grupy przez słuchawki, wybrałem muzykę, która rezonowała ze mną bardzo mocno (kluczem był przedrostek „dark”) i tak… pięć godzin.

Dzikie i niemal puste góry, ich potęga, cisza, przyroda, izolacja i muzyka wprawiały mnie w stany rzadkie, wzniosłe, pełne silnych wzruszeń. Tak, to był jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu.

Dlaczego o tym piszę? W sumie… ku chwale autorefleksji i wdrażania jej wyników w życie. Gdy się wie, kim się jest, gdzie się jest w czasie i przestrzeni oraz dokąd się zmierza (a przynajmniej ma się po temu istotne przesłanki), łatwiej o takie dni. Wtedy takie dni się nie przydarzają szczęśliwym trafem, nie wiedzieć kiedy i skąd. One się wydarzają, bo u ich źródła tkwi intencja osobistego działania. W maszynie losującej dobre dni pojawia się więcej niż jeden wygrywający los.

Choć przyznam, że intensywność przeżyć wewnętrznych tego akurat dnia zaskoczyła nawet mnie samego.

Specjalne podziękowania dla Aleksandry Dziadosz za dyskretne zdjęcie podczas jednego z odpoczynków pod koniec trasy.

Previous Użyckiego Skala Przywództwa (patrz poziom 7!)
Next Co łączy dwa popularne mity?

Powiązane wpisy

Autorefleksja

Kontakt z AI, łatwy, trudny, czy niemożliwy?

Rozważając tytułowe relacje często czynimy domyślnie dwa założenia: – wyobrażamy sobie dosyć odległy czas, w którym natychmiastowo jest widoczny ogromny skok technologiczny. Różnica później-dzisiaj jest wtedy tak uchwytna, jak w

Autorefleksja

„Kto zna mnie tylko z moich publikacji, ten mnie nie zna”

Któryż z soszialowych guru napisał tę uwagę? Otóż autorem jest Gottfried Wilhelm Leibniz w liście do Vincentiusa Placciusa z… 1696 roku. Internetu wtedy nie było, ale korespondencja listowna tętniła niezwykle

Autorefleksja

Dlaczego lubię czytać dawnych autorów?

Lubię czytać autorów, którzy pisywali od kilkuset do kilkudziesięciu lat temu (autorów „niepowieści”). Mam po temu dwie przyczyny. Pierwsza: szukam takich, których można uznawać za proroków. Takich, co to nawet