Spójność to mit. Wcale jej nie potrzebujemy

Spójność to mit. Wcale jej nie potrzebujemy

Spójność (integrity), to jedno z najczęściej używanych słów. W każdej dyskusji o przywództwie prędzej czy później pojawi się oczekiwanie „Lider musi być spójny”. Bez tego nie zaufamy, nie będziemy zmotywowani, zaangażowani, aktywni, odejdziemy itd. Pięknie brzmiący mit, obawiam się. Tak naprawdę nie zważamy na to. Dopóki nie zaboli nas bardzo prywatnie.

To refleksja statystyczna. Ty na pewno jesteś inny (mówię też do odbicia w lustrze). Ale…

Czy mamy problem z tym, że polityk, który wczoraj głosił np. zło Unii Europejskiej i budował międzynarodową koalicję z putinowskich kolaborantów dzisiaj kreuje się na czołowego miłośnika UE i lidera walki z tymże Putinem? Żadnego. Tzn. część osób ma, ale jako społeczeństwo, żadnego. Taki polityk nadal świetnie egzystuje i nie powoduje to nawet cienia jego ewentualnego wykluczenia. Wygra kolejne wybory. Nie pomimo, a dzięki brakowi spójności.

Czy słychać coś o masowych i skutecznych protestach wewnątrz (!) firm, które drwią z embarga i nadal finansują rosyjską agresję? No właśnie… Jakoś nie za bardzo. Ruki pa szwam. Papierami mało kto rzuca. Od samej góry do samego dołu. Prezesi piszą giętkie oświadczenia dokonując cudów ekwilibrystyki słownej, a właściciele śpią spokojnie. Jest kim robić.

Trafia się do firmy, a odchodzi od szefa? Tak, tego bezpośredniego. Jeśli niespójnie zachowuje się zarząd albo szefowie z działów obok, to się… nie odchodzi, tylko ewentualnie narzeka.

Spójność, to mit.

Mniej istotne, czy polityk lub szef jest spójny. To jego wybór. Bardziej istotne, co my z tym robimy. Statystycznie odpowiedź jest prosta: nic lub bardzo niewiele. Niespójni liderzy świetnie egzystują. Wcale ich nie eliminujemy. Nagradzamy. Dopóki coś nam obiecują lub „gwarantują”. Dopóki dzielą się łupami (to kiedyś) lub płacą pensję i obiecają cokolwiek, w co uwierzymy (to dzisiaj).

Tak było. Tak jest. Tak zapewne będzie.

O tym, jak radzić sobie z własnymi wartościami pisałem w artykule „Wartości, czyli tam i z powrotem…”.

O tym, jaka jest dla nas kluczowa cecha przywódcy (i wcale nie jest to spójność) pisałem w artykule „Jaki powinien być lider?”.

Zapraszam do lektury ich obu. Teraz, to już triada. Nie taka optymistyczna, niestety. Na co wpływ ma zapewne także mój wiek i narastające przekonanie, wynikające z doświadczenia i lektur, o nieprzemijalności i powtarzalności kluczowych reguł naszych zachowań.

PS świetne zdjęcie ilustrujące artykuł zaczerpnąłem ze strony www.naszeszlaki.pl

Previous Feedback: podstawowe zasady informacji zwrotnej
Next Dlaczego rządzą nami psychopaci? Bo nikt inny nie chce

Powiązane wpisy

Autorefleksja

Natura czy kultura? Geny czy wychowanie?

Odpowiedź na to pytanie przechodzi od ponad dwóch tysięcy lat spore zawirowania. Łatwo dziś rzucić, że jedno i drugie. Ale to zbyt trywialne. Pomiędzy wspominanym już w starożytności „Jesteś, jaki

Autorefleksja

Strefa śmierci, nasz chleb codzienny…

Pisząc strefa śmierci mam na myśli tę mieszczącą się w wysokich górach. W skrócie: jest to przestrzeń powyżej około 8000 metrów. Skąd taka nazwa? Wbrew intuicji wielu z nas, nie

Autorefleksja

Co „Uliczni patrioci” robią dla kraju?

Mamy ostatnio wysyp ludzi i ruchów deklarujących agresywnie swój patriotyzm, czyli ojczyzny miłowanie. W dużej mierze wyraża się on nienawiścią do wszystkiego i wszystkich, co, według nich, częścią naszej ojczyzny