Zanim wyjdziecie z pokoju; podsumowanie rozmowy
Rozmawiacie, omawiacie, ustalacie, kiwacie głowami, jasna sprawa. Po czym wychodzicie z pokoju i każdy robi co innego, niż temu drugiemu się wydaje, że ustaliliście. Czasem tylko trochę, czasem zupełnie. Obie strony działają uczciwie i szczerze. Tylko nie mów, że nigdy Ci się to nie zdarza. Używając tych samych słów, strony interpretują je inaczej. Ileż pięknych pomysłów przez to zjawisko utknęło. Jak sobie z tym radzić? Jest prosty sposób. Gwarancji nie daje, bo nie daje jej nic. Wystarczy, że poważnie zwiększa prawdopodobieństwo sukcesu komunikacji.
Jest taka instytucja, która, z racji istnienia od zarania dziejów, ogarnęła na swój sposób (tak, swój) ogrom kwestii „odkrywanych” na nowo w innych sferach. W tej instytucji na zakończenie rozmowy, po której mamy działać, ze strony szefa pada sakramentalne „Powtórz”. Podwładny wyjaśnia swoimi słowami, co, kiedy i dlaczego będzie robił. Dotyczy to także szefa. To kluczowy mechanizm zabezpieczenia, bo gdy się nie zrozumieją, to giną ludzie.
W biznesie ludzie nie giną, ale mechanizm też warto wprowadzić. Pilnuj podsumowania rozmowy. Poproś o to podwładnego (gdy podsumuje szef, podwładny dla świętego spokoju kiwa głową nawet nie rozumiejąc), zadajcie sobie pytania sprawdzające.
Potwierdźcie kto, co, kiedy robi i czym będziecie mierzyć wykonanie. Wtedy możecie wyjść z pokoju. Wtedy z szefa dzielnie gaszącego pożary z czasem zamieniasz się w takiego, który wielu z nim w ogóle nie pozwolił zaistnieć.
Podsumowanie rozmowy – oczywiste, gdy czytasz. Jakże rzadkie w praktyce.
Powiązane wpisy
Jak przebiegała rekrutacja 1300 lat temu?
Jak wyglądała rekrutacja 1300 lat temu? Odpowiedź jest prosta: tak samo, jak dzisiaj. Cytuję: „Dziejopis Agnellus z wyraźną dumą informuje: na stanowisko to polecony został młody człowiek imieniem Johannicis. Na
Tfurcy linkedinowi, stańcie w prawdzie… (!)
„Mam swój indywidualny styl pisania! Mam swoje wyjątkowe pomysły na treści! Mam ich tyle, że nie nadążam z pisaniem, więc AI mnie ledwie coś tam ciut wspiera, wygładza, literówki i
Niedoszłego klienta historia prawdziwa
Zostałem kiedyś zaproszony przez dużą firmę na rozmowy. Zarząd doszedł do wniosku, że pod pewnym względem odstają od trendów społecznych, co z kolei może kształtować niepożądany wizerunek firmy. Zostałem polecony