Albo VUCA, albo CZARNY ŁABĘDŹ. Oba na raz?!?
Zdecydujcie się: CZARNY ŁABĘDŹ czy VUCA?!
Bo oba na raz się nie da… Apel kieruje do wielu konsultantów. Takich, co to żyją bieżącymi modami. Co kto gdzieś nie wymyśli, to natychmiast podchwytują i katują wszystkie konferencje i szkolenia na jedno kopyto. Aż chwycą następną modę i podepną się pod kolejnego modnego guru ze świata.
Teraz oto pojawia się zabawny paradoks. Nauczają ludzie na temat „dzisiaj VUCA i wszystko jest inaczej” (mimo, że w ostatnich przynajmniej 150 latach dotyczy to KAŻDEGO pokolenia). Teraz mamy epidemię i nagle, często ci sami ludzie (!), zaczynają jak najęci przypominać koncept Czarnego Łabędzia (czyli wydarzenia nieoczekiwanego).
Zaraz zaraz! Jeśli VUCA, to zdarzenia nieoczekiwane są… permanentnym stanem. Więc skończcie popisy o łabędziach. A jeżeli mówicie, drodzy mówcy konferencyjni, o łabędziach, to wyrzucacie na śmietnik całą tę vukę… :-). No zdecydujcie się… Oba na raz się wykluczają.
Chociaż… jestem spokojny, że wszystko da się „wytłumaczyć”.
Powiązane wpisy
Co to jest profesjonalizm?
Rok 1980. Olimpiada w Moskwie. Finał biegu na 3000m z przeszkodami. Tanzańczyk Filibert Bayi biegnie jak natchniony i osiąga przewagę ok. 80m nad resztą stawki. Dwóch zawodników natychmiast rusza za
Jest albo nie jest, czyli „szef w wielkiej firmie”
Proszę sobie przypomnieć początek filmu Gladiator. Kilka minut zaledwie. Pierwsze DWIE minuty po napisie Germania. Tylko przygotowania do bitwy.
Dlaczego szefowie są tacy słabi? Złe pytanie!
Przez media regularnie przetaczają się wyniki ankiet (bo nie badań) alarmujących, że xx% pracowników uważa, że szefowie są bardzo słabi, wręcz źli. Owe xx, to już duże dziesiątki są. No