Dwa koncepty, czym jest zespół: szatnie w San Siro
Poniższe zdjęcie jest wręcz fundamentem tego postu. Zrobiłem je w ostatnią sobotę zwiedzając mediolański stadion San Siro. Sytuacja jest nietypowa, bo dwie wielkie drużyny, Milan i Inter, dzielą jeden miejski stadion i obie mają tam swoje szatnie. Wręcz obok siebie. No i tutaj zaskoczenie…
Szatnie mają odmienny koncept urządzenia wnętrza. Pomieszczenie Milanu (lewe zdjęcie) jest wyposażone w pojedyncze ergonomiczne fotele. Każdy z nich należy do konkretnego zawodnika. Szatnia Interu (prawe zdjęcie) zawiera jedną wspólną ławkę.
Wedle opowieści przewodniczki nie jest to przypadek. Filozofia Milanu ma mówić, że jesteśmy drużyną złożoną z wielkich indywidualności i dajemy temu wyraz nawet w szatni. Z kolei filozofia Interu ma głosić, że zespół ponad wszystko i stąd wspólna ławka, do tego twarda.
Akurat na tych drużynach trudno rozstrzygać, które podejście jest skuteczniejsze, bo obie są wielce zasłużone i ich wspólne muzeum jest pełne pucharów.
Ale dla każdego szefa dowolnego zespołu może to już być przyczynkiem do rozważań „Czym jest mój zespół?” wedle powyższego dwojakiego schematu. Najpierw indywidualności, czy najpierw zespół?
Nie ma jednoznacznej i zawsze dobrej odpowiedzi, jak sądzę. Decyduje kontekst, czyli czas, miejsce i uczestnicy. Mnie, jako liderowi, częściej bliżej do konceptu Interu. Z kolei mnie, Darka w danym wieku i z danym doświadczeniem/dojrzałością, ciągnie w kierunku własnego ergonomicznego fotela.
Kolejna przesłanka, że inspiracje są wszędzie. Niewinna wycieczka po pracy na stadion San Siro i nagle… tadam!
PS wspomniana kwestia o wszędzie występujących inspiracjach omawiana była także w artykule „Inspiracja, czyli gdzie i jak jej szukać?” (LINK).
Powiązane wpisy
Użyckiego Skala Przywództwa (patrz poziom 7!)
Od kilku lat widzę postępujący chaos w dyskusjach na temat jakości przywództwa. Autorzy rosnącej lawinowo liczby postów używają w sposób nieskoordynowany przeróżnych określeń, nazw, przymiotników mających wzmacniać ich jakże odkrywczy
A takie miałem wobec ciebie plany!
Tytułowa zdanie to jedno z tych najczęściej padających w firmach. Jest wypowiadane niczym zaklęcie w bardzo konkretnej sytuacji. Wtedy, gdy pracownik, na którym nam choć trochę zależy i którego odejście
Śmieszno i straszno, czyli politycy jak sowy…
Nasi politycy mądrzy i kształceni co niemiara. A to prawo uchwalą (z dziurami), a to z rozgłosem co chwila coś zaczynają (by nigdy nie skończyć), a to chętnie służą radą