Po co komu konto LinkedIn, 2 powody rozstrzygające

Po co komu konto LinkedIn, 2 powody rozstrzygające

Po co mieć konto LinkedIn? Tutaj dwie odpowiedzi najprostsze i… rozstrzygające.

Mimo ok. 2,5 mln (ponoć) użytkowników LI w Polsce, wciąż pojawiają się pytania „a po co mi to?”. W efekcie pojawiają się też różnorodne odpowiedzi. Że wiedza, że kontakty, że potencjalni klienci itp. Wszystko to prawda, ale… Ludzie mogą mieć wiedzę i bez tego, kontakty budują w inny sposób, a klientów też już wielu i jedyny problem, to jak ich wszystkich obsłużyć. A tu jakieś konto każą zakładać i takie tam…

Mam na tytułowe pytanie znacznie prostszą odpowiedź. W zasadzie dwie. Dobre dla każdego. Idzie to tak:

1)

Co dzisiaj robi każdy z nas, gdy chce czegoś się dowiedzieć o czymkolwiek i kimkolwiek? No właśnie, wpisuje to w wyszukiwarkę i naciska enter, prawda?

LI ma taką potęgę, że nasz profil wyskoczy w pierwszych kilku wynikach wyszukiwania.

A kto jest autorem naszego profilu? No właśnie, my sami… Czyli czego dowie się o nas poszukujący?

Dokładnie tego, co sami na swój temat przygotujemy.

No to teraz nich każdy sobie sam odpowie, czy warto mieć konto LI i poświęcić mu trochę czasu. Czy też oddać przypadkowi i sieci informacje na swój temat.

2)

Od czego zaczyna pracę niemal każdy rekruter, czy to wewnętrzny (zatrudniony wewnątrz poszukującej firmy), czy zewnętrzny (pracownik wynajętej firmy rekrutacyjnej)? Od zajrzenia do największej światowej bazy danych kandydatów. Przecież wymaga tego logika i grzech nie korzystać. Obok szeregu innych funkcji, LinkedIn jest także tą właśnie bazą.

Ogromna większość z nas zmienia co jakiś czas pracodawcę (czasem on nas, takie życie). Tym samym całkiem logiczne jest korzystać z opcji, żeby wygrać na loterii, warto kupić los, czyli… daj się chłopie/dziewczyno znaleźć…

No to teraz nich każdy sobie sam odpowie, czy warto mieć konto LI i poświęcić mu trochę czasu. Czy też nie być w tym miejscu, gdzie są niemal wszyscy decydenci.

Uwaga dodatkowa – znacznie mądrzej jest założyć konto i świadomie je budować wtedy, gdy jest dobrze (mamy pracę i horyzont czasowy), niż zaczynać wszystko od zera w chwili krytycznej, gdy stoimy w panice pod ścianą, bo właśnie mniej lub bardziej spodziewanie przyszło nam szukać „nowych wyzwań zawodowych”.

Previous Mega wzrusz Endriu, cz.4, Opary Hajeru
Next Incydent wyścigowy, klucz do codziennej komunikacji

Powiązane wpisy

Komunikacja

Po co nam kompetencje międzyludzkie w erze robotów?

Zaproszono mnie do podzielenia się refleksjami na tak postawione pytanie podczas II konferencji Shared Service (in) Centre. Pytanie szczególnie uzasadnione w kontekście tejże konferencji. Centra usług wspólnych zaczynają być automatyzowane

Komunikacja

Tworzenie treści – błąd początkującego autora

Tworzenie treści w sieci to jeden z gorących tematów. Obserwuję od kilku lat początkujących autorów i statystycznie powtarzają oni całkiem często kluczowy błąd. Ten błąd, to OTW, czyli Ogólna Teoria

Komunikacja

3 poziomy słuchania, czyli mieć uszy to za mało

Od 17 lat zajmuję się zawodowo… prowadzeniem rozmów. Do tego można sprowadzić moje aktywności w obszarze executive search i doradztwa osobistego (kariera, przywództwo, komunikacja). Nawet moje wykłady i wystąpienia wpisują