Oh, NIE NIE NIE…!! Jak zamordować Fallout
Dzisiaj wpis bardzo osobisty. Dotyczący jednakże dramatu tysięcy ludzi na całym świecie. Ba! Wręcz kilku milionów (!). Tym kilku milionom ludzi wyrządzono krzywdę, na którą nie zasłużyli…
W czym rzecz? Hmmm… jeśli jeszcze nie wiesz, to podzielę się z Tobą ważną informacją. Jestem wiernym i zapamiętałym graczem komputerowych gier świata otwartego. Takich, w których chodzisz gdzie chcesz, robisz co i jak chcesz i do tego możesz rozwijać swoją postać (czyli siebie) na dziesiątki sposobów. Rodzaj gier jak znalazł dla takiego wolnego ducha, jak ja. Jest nas miliony na całym świecie.
Jednym z najważniejszych cyklów gier tego typu jest seria FALLOUT. Jak dla mnie szczególnie F3, F3 New Vegas, F4 (mniej udana, ale zawsze to F.). Mam na liczniku blisko… 1000 godzin spędzonych w tym świecie. Aha, tak jest, tysiąc… Niechaj po wieczność żyje wytwórnia Bethesda, która to robi!
Podążając ścieżką kilku innych gier, w tym roku pojawić się może film na bazie Fallout (w tv mignęła mi intrygująca zajawka). Taka wiadomość uradowałaby serce każdego gracza, w tym moje. Przecież to mroczny, postapokaliptyczny świat lat 2070+, w którym samotny bohater stara się zaprowadzić nieco porządku i wlać nadzieje w serca umęczonych ludzi (no wypisz wymaluj… ja :-). Wspaniale nadaje się na film, choć poprzeczka oczekiwań zawieszona jest niezwykle wysoko.
Z jakąż nadzieją włączyłem trailer filmu… Na początku było świetnie. Klimat – jest. Świat taki jak w grze – jest. Mutanty – też są! Ruiny – są. Samotny bohater – jest i do tego ubrany tak, jak trzeba. No i… w pewnym momencie bohater odwraca się i pokazuje twarz…
Rany boskie – GOSLING!!! Sprawdziłem jeszcze raz – no naprawdę wciąż GOSLING… MNIE gra „aktor” GOSLING… Tysiąc godzin życia tam spędziłem, żeby zostać tak potraktowanym… Czas udać się na emigrację wewnętrzną. Czas umierać :-(. Oby to nie był prawdziwy/końcowy/właściwy (niepotrzebne skreślić) trailer.
Tylko dwa cytaty przychodzą mi w tym momencie do głowy:
- „Leo, why?!?”
- słowa Siary, gdy Kilerowi nie otworzył się spadochron i rąbnął o ziemię…
Za jakie grzechy… Tysiąc godzin i Gosling przyszedł…
Powiązane wpisy
Wiedza vs opinia; Bierdiajew „Nowe Średniowiecze”
Seria Meandry Kultury. Tłumaczenia oryginalnych dzieł myślicieli. Można poznawać u źródeł, nie z opracowań. Później można dyskutować na bazie wiedzy, nie opinii w stylu „a mnie się wydaje, że…”. Recenzja
Jak on-line modę zmienia… Luźne myśli praktyka
Otworzyłem wczoraj szafę. Zajrzałem i… olśniło mnie, jak bardzo zmieniły się nasze nawyki ubraniowe w biznesie. A już szczególnie w ostatnim półroczu. Czyli erze on-line. Jeszcze dziesięć lat temu w
Indeks Ksiąg Nakazanych, cz.8, Dehaene
STANISLAS DEHAENE, JAK SIĘ UCZYMY?, Copernicus Center Podtytuł „Dlaczego mózgi uczą się lepiej niż komputery… jak dotąd”. Autor łączy dwa ważne obszary. Po pierwsze jest naukowcem, profesorem Katedry Eksperymentalnej Psychologii