Przesłanek kilka głupienia wróbla Ćwirka (*)
Czy używając AI w swojej masie będziemy słabnąć intelektualnie (aż po mierzalne IQ)? Są, ba, były do przewidzenia od dawna (patrz ostatnie dwa akapity), przesłanki wskazujące na taką możliwość. Zmierzmy się z tym:
– do tej pory technika wspierała nas w samodzielnych decyzjach. AI będzie nas w tych decyzjach zastępować i będzie to robić coraz lepiej aż po pożądany dla przeciętego użytkownika poziom „wystarczająco dobrze, czyli nie gorzej niż ja”. A to już zupełnie inna sytuacja. Będzie to wygodne, więc możemy odciążać umysł od myślenia, czyli długoterminowo gnuśnieć i głupieć. Bo odciążony umysł przeciętnego człowieka raczej nie ma ochoty na zajmowanie się filozofią , a bardziej rozrywką,
– dostęp do przeogromnej wiedzy i mądrości jest rosnący. Łatwość dostępu, poza zaletami dla pasjonatów, także rozleniwia i niszczy efekt kumulowania wiedzy/mądrości w głowie. No bo po co kumulować, skoro mamy natychmiastowy dostęp do pamięci zewnętrznej? Tyle że bez kumulowania nasz dostęp ogranicza się do wiedzy płytkiej, naskórka zaledwie. Wiedzy en masse jest na świecie coraz więcej i przyrasta ona wykładniczo. Dostęp do tej wiedzy też jest coraz łatwiejszy, bo jest bardzo szybko udostępniana wszystkim w sieci (naukowcy też się ścigają, więc udostępniają na potęgę). Natomiast nasze chęci do zgłębiania nie rosną, by nie ryzykować stwierdzenia, że maleją. Tym bardziej, że równie wykładniczo rośnie ilość intelektualnych śmieci, a filtrowanie jest coraz trudniejsze dla kogoś, kto nie poszukuje i nie kumuluje w głowie wiedzy.
Obawiam się, że nasze chęci i możliwości skupienia się na jednym temacie i zgłębiania go w całej różnorodności są z pokolenia na pokolenie mniejsze (statystycznie). Nie lubimy czytać kilku stron tekstu, a co dopiero całej książki lub kilku książek na ten sam temat. Na ten temat są już stosowne badania, które systematycznie prezentuje na LinkedIn p. Marcin Stopa.
Wolimy wrzucić coś w wyszukiwarkę/chata i dostać szybkie i łatwe wyjaśnienie w kilku zdaniach. Żeby móc natychmiast pobiec dalej i przerzucić uwagę na kolejne zagadnienie, zgłębiane równie krótko. Jak wróbel Ćwirek.
(*) Powyższe rozważania postawiłem nie wczoraj, na fali ruchu „Każdy ekspertem od AI, do piór!”. Opublikowałem je pierwotnie w maju 2019, czyli 6,5 roku temu.
Było to jeszcze przed przeprowadzeniem i opublikowaniem badań pokazujących, że pierwszy raz w historii pomiarów średnie IQ spada (załamanie efektu Flynna). Było to oczywiście także przed niedawnymi badaniami MIT, czy i jak używamy mózgu posiłkując się AI… Ciśnie się na usta „A nie mówiłem?”, choć radość ma raczej umiarkowana.
Powiązane wpisy
Serie książkowe, jakże ważne w moim życiu
Z ciekawości ostatnio przeleciałem okiem przez księgozbiór. Okazuje się, że mam przedstawicielki (książka jest kobietą) przynajmniej trzydziestu bardzo różnorodnych serii wydawniczych. Daje to potężną część tegoż księgozbioru. Najliczniejsza, powieściowa Nike
Morgan Freeman i pierogi, czyli przestań udawać Boga
LinkedIn ma moc broni masowego rażenia. W efekcie wiele informacji wielokrotnie powtarza się przed naszymi oczami, bo dzielą się nimi coraz to kolejni ludzie (nie narzekam oczywiście, bo dzięki temu
Jordan B. Peterson, „12 życiowych zasad”, recenzja
Najkrócej – rozczarowanie roku, niestety… Z rozdziału na rozdział mina mi rzedła, a lektura stawała się męką. Oczekiwałem ważkich przemyśleń filozofa, otrzymałem stek fejsbukowych haseł. Żenująca lektura, której popularność może