Kurczakowy rozwój osobisty, czyli o zrzynaniu trocin

Kurczakowy rozwój osobisty, czyli o zrzynaniu trocin

„…nie cierpię na aż taki niedostatek własnych pomysłów, żebym musiał żebrać o nie u innych”. Tak napisał Leibniz, na początku XVIII w. (link). Minęło ponad 300 lat i… regularnie mamy na Linkedin serie postów zrzynanych i podawanych jako wynik własnych „przemyśleń”. Cudzysłów nieprzypadkowy, bo to zwykle płytkie tekściki są, silące się na pop-filozololofię (tak, nie ma tutaj literówek). Sprowadzające się do odkrywczego „Rób tak, żeby było dobrze”. No, szał, oczy żeś nam otworzył, autorze. Szczególnie w sektorze Rozwój Osobisty.

Jakiś czas temu była to np. seria o butelce wody/mydełku/czymkolwiek o cenie różnej w żabce, na stacji benzynowej, czy lotnisku, a na końcu gorącej pustyni. Teraz widuję kurczakowe posty o meandrach rozwoju osobistego. Szczegóły na załączonych dwóch zrzutach ekranu. Każdy z „autorów” przedstawia kurczakową wizję jako swoje przemyślenia, do tego metaforycznie sięgające głębiej trzewi życia niż się samemu Jungowi czy Madame Blavatsky zwidywało w ich mistycznych wizjach. Jakakolwiek myśl w tym zawarta sprowadza się jednak jedynie do wspomnianego wcześniej „Rób tak, żeby było dobrze (dobieraj właściwy czas i temperaturę)”. Co czytelnik konkretnie może dla siebie wyciągnąć? Nic.

Bierzmy przykład z Leibniza, nie zrzynajmy, a już trocin szczególnie. Gdy takie treści zobaczymy, nie bójmy się „autorowi” zwrócić uwagi, że zatruwa przestrzeń (wiatry puszcza…), a zdobyte w ten sposób lajki są jak puste kalorie. Co też w obu przypadkach uczyniłem, do tego nie ja jedyny, i dalszy ciąg dyskursu był ciekawym doświadczeniem :-).

W poście na Linkedin umieściłem następujące CTA: pomóżcie, tak jak w pandemii szuka się pacjenta zero, szukam z czystej ciekawości „kurczaka zero”! Podrzucajcie, proszę, zrzuty ekranu lub linki z podobnymi postami o kurczakowym rozwoju osobistym (inne potrawy też wchodzą w grę, bo to już inwencja „autorów” :-). Podejrzewam, że kurczak zero jest gdzieś za granicą, a nasi „autorzy” bawią się już tylko w mniej lub bardziej zabawne tłumaczenia i modyfikacje (?). Pomożecie? Żeby Leibnizowi ulżyć, by się w grobie mniej przewracał.

No i czytelnicy pomogli! Pani Joanna Bogdan wskazała link do materiału, który może być owym Kurczakiem Zerowym. Zapraszam do lektury… 🙂

Taki to ten kurczakowy rozwój osobisty jest. Można go zresztą twórczo rozwijać poprzez metafory pieczenia chleba, ugniatania kapusty na kiszoną, czy wyciskania winogron i dalsze etapy produkcji wina :-).

Previous Gdyby Kirk czytał Rawlsa...
Next Indeks Ksiąg Nakazanych, cz.10, Chouinard

Powiązane wpisy

Komunikacja

Jak (nie) zamordować swoje CV? Cz.4

Jak pisać CV? Zacznijmy od… czytania. Co jakiś czas pojawiają się artykuły „odkrywające” na nowo, jak to rekruterzy czytają CV. Dodaje się jednocześnie opis skanu badania ruchu gałek ocznych osoby

Komunikacja

Nie zaśmiecaj LinkedIn, cz.3. O czym pisać?

Pytanie tytułowe systematycznie powraca i odnosi się do wszystkich kluczowych portali, jak: LinkedIn (jestem od dawna), Facebook (jestem od niedawna), Instagram i inne (nie ma mnie, ale czytam o nich).

Komunikacja

Post: jestem mądra/y! Foto: jestem piękna/y! Spójne?

Regularnie widuję w Linkedin zjawisko typu „Tekst sobie, foto sobie”. Niby wszyscy (?) znają rozważania Mehrabiana o tym, co się dzieje, gdy otrzymujemy jednocześnie niespójne sygnały, jak wtedy reaguje nasz