Może wystarczy tych bzdur…

Może wystarczy tych bzdur…

Co i rusz w rozmowach padają argumenty w stylu: a przecież dawniej naukowcy wierzyli w to, dzisiaj wierzą (?) w tamto, więc… wszystko jest możliwe i każda rzecz, w którą sam wierzę może się okazać przełomem w nauce. Pielęgnujmy więc i nie krytykujmy Myślotworów, Rytualistów, Numerologii, Snów Typologii, Animusów, Anim, kolorowych aur, kosmosów wspierających, kosmosów okrutnych itd. Cóż, to tak jednak nie działa.

To nie puszczający krew są protoplastami współczesnej medycyny. Są nimi ci, którzy to zakwestionowali, zadając pytanie „A niby skąd to wiemy?!”. To nie stawiający horoskopy są prekursorami współczesnej astronomii. Są nimi ci, którzy to kwestionowali, zadając to samo pytanie „A niby skąd to wiemy?!”. To nie interpretatorzy snów i mistycy spekulatywnej pod/nad/obok/przed/za/świadomości są twórcami współczesnej psychologii. Tak samo z pozostałymi naukami. Poprzednikami, owszem, prekursorami, nie.

Po Newtonie alchemiku, czy Keplerze nadwornym astrologu został tylko piach. W pamięci ludzkości zapisali się zupełnie inaczej.

Współczesna nauka powstała nie dzięki wierze w to, w co wierzyli bez żadnego dowodu dziadowie naszych dziadów (oraz część z nas dzisiaj, co uznaję za problem), a dzięki kwestionowaniu tejże wiary. Dzięki łamaniu paradygmatów myślenia i właśnie żądaniu dowodów, żądaniu replikowalności, falsyfikowalności, eksperymentu i jeszcze zaprzęgnięciu do analizy zasad matematyki i logiki, a nie wiary i kryterium prawdy bazującym na tym, że głosi coś duża liczba ludzi i brzmi to „wiarygodnie”. Na wyjaśnianiu, skąd wiemy to, co wiemy, o ile cokolwiek wiemy oraz czy i gdzie ta wiedza ma granice. No i na jej ciągłym poprawianiu.

Zdjęcie bardzo nieprzypadkowe. Czytałeś/aś obie książki (Kahneman + Sapolsky)? Podobały Ci się OBIE? I co? Jeśli nic, to pora na telefon do Houston, bo mamy problem, choć obie napisane przez bardzo tęgie umysły.

CTA górna półka: dlaczego mamy problem, jeśli podobały nam się obie i natychmiast gnamy czytać kolejną fajną książkę?

Previous Obejrzeć musisz: Mr. McMahon, Netflix
Next Clausewitz czy Foucault? O naturze człowieka...

Powiązane wpisy

Autorefleksja

Smakowite cytaty bez komentarza cz.5 Le Bon

Pierwotnie przeczytałem „Psychologię tłumu” Le Bona. Byłem zaskoczony celnością i aktualnością wielu spostrzeżeń autora choć od jej publikacji minęło ponad 120 lat. Na tyle zbudował mnie jego tok myślenia i

Autorefleksja

Fromm, „O nieposłuszeństwie i inne eseje”

Bardzo nierówne są eseje Fromma. Od fantastycznych intelektualnie, o nieprzemijającej aktualności, po zupełnie puste, wręcz dziecięco naiwne i bazujące na kompletnie nienaukowych dywagacjach (choćby interpretacja snów). Te pierwsze dotyczą właśnie

Autorefleksja

Pytanie na myślenie o myśleniu (własnym też)

Pytanie z zakresu meandrów naszego myślenia, postaw i zachowań. Jest proste: – jak, Waszym zdaniem, zareagowałaby polska scena polityczna oraz społeczna (także społeczność Linkedina), gdyby poniższa grafika przedstawiała jako Jezusa