Obejrzeć musisz: Mr. McMahon, Netflix
Ameryka w pigułce. Pozornie to dokument o dziejach rynku wrestlingu w USA i jego głównym rozgrywającym, amerykańskiej legendzie, bohaterze tytułowym, który współopowiada swoją historię (by z pewnych praktycznych powodów zniknąć w połowie ostatniego odcinka… Zero spojlera).
Jeżeli jednak facet zmusza kobietę do chodzenia na czworakach i szczekania, a miliony widzów wyją z uciechy, to rzecz warta zastanowienia i sprawdzenia, czy i czego może to być ilustracją. To także film o amerykańskim kulcie zwycięskiego s*****syna, któremu lud wybaczy wszystko, byle był zwycięski. A zwycięstwo mierzy się w jeden sposób: ile masz kasy, za którą możesz kupić, co zechcesz. Poczynając od „sprawiedliwości”.
Nabijamy się w Polsce trochę z kultu discopolo i jego pisowskiej frakcji politycznej? No to tutaj z odcinka na odcinek szczęka opada coraz bardziej. Aż po ostatni, w którym występuje na ringu osoba, o której wystarczy powiedzieć „ten idiota” i od razu wiadomo, o kogo chodzi. Tak, na ringu występuje, nie na widowni.
O ile wcześniej, lepsze czy gorsze, ale rządziły w Ameryce jakieś elity (z obu partii), to obecnie do władzy doszli właśnie amerykańscy discopolowcy, czyli wyznawcy kultów utożsamianych także przez tenże wrestling.
Obejrzeć koniecznie. Taka moja sugestia. Daje wgląd w USA. Mr. McMahon, Netflix.
Powiązane wpisy
Darku, znów rozwaliłeś system!
KSIĄŻKA Dariusz Użycki, „Czy jesteś tym, który puka?” dostępna TUTAJ (link) „Darku, znów rozwaliłeś system! Gratuluję pierwszego miejsca i oceny 5,0 za umiejętność występowania” – taką wiadomość właśnie dostałem
Indeks Ksiąg Nakazanych, cz.19, Fallon
J. FALLON, MÓZG PSYCHOPATY, GWP Autor to amerykański neurobiolog, profesor psychiatrii, anatomii i neurobiologii Uniwersytetu Kalifornijskiego. Zajmuje się badaniem mózgu pod kątem czynników genetycznych depresji, schizofrenii, nałogów, zaburzeń osobowości, inteligencji,
R. Dunbar, Ilu przyjaciół potrzebuje człowiek?
Dunbar i jego liczba – recenzja i wyjaśnienie kluczowego nieporozumienia Dużo sobie obiecywałem po tej książce. W końcu autorem jest profesor, a nie jakiś „miłośnik publicysta i best selling author