Kolejna nudna książka spoza nurtu „rozwojowców”
Wszystkim miłośnikom skoków kwantowych i twierdzeń w stylu „Jak dowodzi fizyka kwantowa… [tutaj wpisujemy cokolwiek nam się wydaje i fajnie brzmi]” serdecznie polecam. Może choć czasem wstrzymają dłonie zanim zaczną w klawiatury stukać, by mówić jak nam żyć kwanty każą, bo wszystko jest energią i takie tam.
Z posłowia prof. Wojciecha Sady, tłumacza:
„Głównym problemem epistemologii jest odróżnienie wiedzy od mniemań (od wiary, złudzeń itd.), a także wyjaśnienie, skąd wiemy to, co wiemy (o ile w ogóle wiemy cokolwiek), czy wiedza ma granice”.
Dobra wiadomość: nie trzeba wszystkiego z tej książki rozumieć, by wyjść jednak z ogólnym pojęciem, z czym mierzy się fizyka od zarania dziejów, czym ona w ogóle jest (możliwości jest kilka…) i dlaczego „kwanty” wciąż więcej nie rozumiemy niż rozumiemy (więc nie raz lepiej wziąć głęboki oddech zanim coś jako amatorzy powiemy, skoro zawodowcy ważą słowa).
Bezcenne. Szczególnie w porównaniu z książkami modnymi, tworzonymi dla pieniędzy na pęczki przez pasjonatów wszechświatów nieskończonych możliwości i innych bogatych w kwanty jutuberów i tikitakowców :-).
Powiązane wpisy
Serie książkowe, jakże ważne w moim życiu
Z ciekawości ostatnio przeleciałem okiem przez księgozbiór. Okazuje się, że mam przedstawicielki (książka jest kobietą) przynajmniej trzydziestu bardzo różnorodnych serii wydawniczych. Daje to potężną część tegoż księgozbioru. Najliczniejsza, powieściowa Nike
Przyczyna vs cel. A tylko w góry poszedłem…
Poszedłem w góry. Cel: przełęcz Zawrat i Orla Perć. Na trasie zaczęło padać. Już na podejściu, daleko od celu. Rozejście się szlaków było miejscem podjęcia decyzji: Zawrat czy wariant bezpieczniejszy.
Iga przegrała. I bardzo dobrze
Podobnie jak zapewne większość z nas podlegam odwiecznym regułom plemiennym. Iga jest „nasza”, do tego dzielnie walczy, ciężko pracuje, więc jej kibicuję. Krótkoterminowo chciałbym, żeby wygrywała w każdym meczu. Krótkoterminowo