Ile można mieć ciastek, czyli czy sukces ma cenę?

Ile można mieć ciastek, czyli czy sukces ma cenę?

Life-balance ważny? Ważny. Wellbeing ważny? Też ważny (cokolwiek to jest). Zdrowie i sen ważne? Bardzo ważne. Czas dla rodziny ważny? Absolutnie ważny, długoterminowo może być nawet najważniejszy. Da się to wszystko zawsze bezproblemowo łączyć z ambitnymi celami i pasjami? Nie da się. Wyrastające ponad przeciętność ambicje i sukcesy mają jednak cenę.

Jeśli cele stawiasz sobie ambitne, wyrastające ponad wspomnianą przeciętność, to bez poświęceń się nie obędzie. „Krew, pot i łzy” ambitnych nie ominą. Żeby mieć ciastko i zjeść ciastko, trzeba mieć dwa ciastka. A życie mamy tylko jedno, nie dwa. Jeśli inwestujemy w coś masę czasu i energii, to na inne rzeczy musi ich zabraknąć, bo to zasoby skończone. Próby maksymalizacji wszystkich obszarów życia kończą się porażką.

To post optymistyczny czy pesymistyczny? Optymistyczny jak najbardziej! Przez to, że realny. Gdy mierzymy się z realnymi wyzwaniami (analizą ceny, jaką my i nasze otoczenie jesteśmy gotowi zapłacić za nasze pasje), a nie wyidealizowanym i nieosiągalnym stanem, jest szansa, że to ogarniemy. Że zdefiniujemy kompromisy i stany określane jako „wystarczająco dobre” i one będą naszym drogowskazem. Inaczej frustracja aż po depresję.

Zdjęcie znaczące: niby poleguję, ale… po wejściu na szczyt.

Previous Quasi-posty cz.1: "To tylko dzisiaj"
Next Różnorodność to nie tylko płeć, wiek i orientacja

Powiązane wpisy

Autorefleksja

Czy jesteś w 5% populacji?

Najpierw spójrz na załączony zrzut ekranu. Pokaż mi, jak grasz, a powiem ci, kim jesteś (?). Warstwa nr 1 Trafiłem do 5% graczy świata, którzy dokonali opisanego wyboru. To decyzja

Autorefleksja

Zapisz słowo „miecz”. Masz styl w sieci, czy kopiujesz?

Film Hero. Bohater wyjaśnia cesarzowi Chin: „Słowo miecz można zapisać na 19 sposobów; poprosiłem przeciwnika, by zapisał je na swój, 20. sposób; po to, by przed walką poznać jego styl”.

Autorefleksja

Lepiej czytać cokolwiek niż w ogóle? Eee… tam

Tytułowe twierdzenie słyszę całkiem regularnie od dzieciństwa. Przez długi czas też w nie wierzyłem. Wreszcie zadałem sobie fundamentalne pytanie „A skąd to wiesz?”. No i obawiam się, że to jednak