Jaja kobyły, czyli nazwiska nie grają
5 maja 2024 1303 wyświetleń

Jaja kobyły, czyli nazwiska nie grają

Przeszłość jest ważna? Pewnie że jest. Zawodowa przeszłość uwiarygodnia nasze dzisiejsze cele. Powiedz mi, co i gdzie osiągałeś, to uchylę drzwi do rozmowy o współpracy. Sam też to stosuję w narracji o sobie. Ale…

Tak, zauważam pewne „ale”. Wspominamy o dokonaniach z przeszłości, by się uwiarygodnić czy by się zdefiniować?

W pierwszym przypadku nasze dzisiejsze ja to samodzielny podmiot, którego nazwisko i oferta oznaczają coś DZISIAJ. Przeszłość nas wspiera, ale nie definiuje. Gdy ktoś słyszy nasze nazwisko, to ma je znać z racji naszej dzisiejszej wartości, a nie „byłego dyrektora / pracownika / uczestnika czegoś tam”.

W drugim przypadku na tyle sami nie wierzymy w wartość swojego nazwiska, że definiujemy się właśnie w stylu „jaja kobyły” („ja jako były…”)? Wtedy zawsze zaczynamy od informacji (także na profilu LinkedIn), że kiedyś tam byliśmy związani z jakąś rozpoznawalną marką i wciąż się podpinamy pod jej blask, nie swój. Nawet jeśli było to lata temu. Czyli swojego blasku do tej pory nie stworzyliśmy? Bo gdy dyrektorowaliśmy jakiejś mniej rozpoznawalnej marce, to wtedy tego zabiegu raczej nie stosujemy…

W sporcie się mówi, że nazwiska nie grają. O tym, czy zawodnik wejdzie na boisko decyduje jego obecna forma, a nie historia i dawne osiągnięcia. To, że kiedyś coś wygrywał nie oznacza z automatu, że zrobi to dziś, zwykle w zupełnie nowych okolicznościach.

Byśmy nie kończyli jak dziadek Jacek Maria Poszepszyński z jego nieustannymi wspominkami, co się wydarzyło „…w niezapomnianym roku 1904”. Do tego w Mandżurii.

O tym, jak profesjonalnie tworzyć swoją aktualną autoprezentację, TUTAJ, LINK.

PS tekst nieprzypadkowo ilustruje portret Adama Asnyka. Jest autorem świetnie tutaj pasującego wiersza „Daremne żale”. Na dowód dwie z czterech zwrotek poniżej:

Daremne żale, próżny trud, bezsilne złorzeczenia!

Przeżytych kształtów żaden cud nie wróci do istnienia.

Trzeba z żywymi naprzód iść, po życie sięgać nowe,

A nie w uwiędłych laurów liść z uporem stroić głowę!

Previous Czy jesteś w 5% populacji?
Next Mity przywództwa cz.2: IM WIĘCEJ PRACUJĘ, TYM WIĘCEJ ZROBIĘ

Powiązane wpisy

Autorefleksja

Dlaczego „Wiesz, kim jestem!” jest książką wyjątkową?

KSIĄŻKĘ MOŻESZ ZAKUPIĆ TUTAJ (LINK) Są trzy tego powody, śmiem twierdzić: opisuje PEŁNY SYSTEM komunikacji z rynkiem pracy, a przedstawione zasady można przenieść na docieranie do dowolnych ludzi/grup istotnych z

Autorefleksja

Kartezjusz, „Rozprawa o metodzie”

„TYLKO DLA DOROSŁYCH” Taki napis umieścił na obwolucie swojego pierwszego tłumaczenia „Rozprawy o metodzie” Tadeusz Boy-Żeleński. Efekt? Sukces wydawniczy, o jakim Kartezjusz (Rene Descartes) mógłby tylko marzyć. Z jednej strony

Autorefleksja

Policjanci jak rycerze. Prawdziwi, nie z legend

Rycerze Historie o rycerzach chyba wszyscy znamy. Dzielni, szlachetni, gotowi do poświęceń, wyszkoleni. Mieli nawet swój kodeks z kluczowymi powinnościami. Wierność, pobożność, męstwo, roztropność, dworność, hojność, uczciwość, szacunek dla innych.