Jestem bezpośredni, szczery, mówię, co myślę
Regularnie słychać i widać tytułowe deklaracje. Media społecznościowe są ich pełne. Brzmi dobrze i w intencji autora wystawia mu dobrą ocenę. Ma to też być powodem jego cierpień, bo inni nie rozumieją takiej postawy. Do tego sami są nieszczerzy i nie mówią, co myślą. Niejednokrotnie można później obserwować autora w akcji. No i okazuje się, że…
Bezpośredni i szczery: brutalna komunikacja aż po obrażanie.
Mówię, co myślę: moje myślenie, to pewnik; to, co myślą inni nie jest warte poznania; jeśli myślą inaczej, mylą się i trzeba im to twardo wystrzelić w twarz.
Tak, wierzę w bezpośredniość, szczerość i mówienie tego, co ma się na myśli. Byle z autorefleksją, świadomością, że to, co myślimy, to hipoteza, nie pewnik, uwzględniając emocje odbiorcy, jego stan i słuchając go. Brzmi banalnie. Wcale nie takie to powszechne.
Komunikacja to współpraca i wysiłek obu stron, a nie samo opróżnianie magazynka w kierunku rozmówcy.
Czy zawsze mówię, co myślę? Nie, nie zawsze. Całkiem regularnie to, co myślę, zachowuję dla siebie. Milczenie też jest wyborem. A i to, co się myśli można powiedzieć na różne sposoby.
Uwaga – żadnego call-to-action. Zechcesz, zareagujesz, nie zechcesz, nie zareagujesz.
Powiązane wpisy
Słowa kluczowe w CV: ktokolwiek widział, ktokolwiek wie?
„Słowa kluczowe w CV” to jeden z najregularniejszych tematów. Co i rusz czytam, że bez nich ani rusz, że bezduszne automaty natychmiast nas wypluwają przez ich brak, a rekruterzy nawet
Storyteloza, nowa moda w komunikacji biznesowej
Czy znasz reguły konwersacyjne Grice’a? Czy znasz świetną książkę braci Heath o przyczepnych koncepcjach? Jeśli nie, a to całkiem prawdopodobne, to zapoznaj się z nimi oraz poniższym tekstem zanim zapadniesz
3 poziomy słuchania, czyli mieć uszy to za mało
Od 17 lat zajmuję się zawodowo… prowadzeniem rozmów. Do tego można sprowadzić moje aktywności w obszarze executive search i doradztwa osobistego (kariera, przywództwo, komunikacja). Nawet moje wykłady i wystąpienia wpisują