Storyteloza, nowa moda w komunikacji biznesowej
Czy znasz reguły konwersacyjne Grice’a? Czy znasz świetną książkę braci Heath o przyczepnych koncepcjach? Jeśli nie, a to całkiem prawdopodobne, to zapoznaj się z nimi oraz poniższym tekstem zanim zapadniesz na Storytelozę. Storyteloza (moje określenie), to pakowanie story do każdej swojej komunikacji, szczególnie propagowane ostatnio w biznesie. Bo „tak trzeba” i tak każą i uczą Storyteolodzy (a mnoży się ich na potęgę; i takich za darmo, i takich za pieniądze).
„Tego dnia wstałem późno i zamknąłem się w swoim pokoju. Rozsunąłem zasłony. Wchłonąłem w siebie wielki płat błękitu wiszący nad ulicą. Spojrzałem na termometr, który wskazywał 0 stopni. Otworzyłem okno. Był to szklisty dzień gołoledzi i białego słońca, kaprys marcowy, który dachy domów przystroił koronką jarzących się sopli. Po ulicach dzwoniły sanie. Rzucałem w okno raz po raz roztargnione spojrzenia szukając w pamięci zdarzeń ubiegłego dnia, które zapisywałem w kronice. Mój ołówek zatrzymał się na chwilę. Ale wnet pobiegł dalej, bo właśnie tego dnia…”
No i teraz walisz dowolną historię o czymkolwiek. Najlepiej o tym, jak pokonałeś swoje demony, zbudowałeś firmę za kwintylion albo zjadłeś swój pierwszy w życiu rosół.
Widmo krąży po Europie. Widmo storytelozy. Coraz trudniej usłyszeć już coś krótkiego, zwartego. I jeszcze bez topornego „A co Ty sądzisz o rosole?” na końcu.
Dobrze, że storyteolodzy skłaniają do używania story. Gorzej, że zwykle pokazują, jak robić to długo. Gdy widzę kolejną historyjkę o pogodzie witającej ranek, szczegółach śniadania itd., wyłączam się. Jak karaluch – uodporniłem się. Samiście to uczynili, storyteolodzy.
„Doskonałość jest osiągnięta nie wtedy, gdy nie można nic już dodać, ale wtedy, gdy nie można już nic ująć”.
PS Jeśli Twoim celem jest tylko ekspresja, bez potrzeby komunikacji, to storytelozuj sobie ile dusza zapragnie. W końcu arcydzieła też wyrastają z masy pism i wystąpień przeciętnych lub grafomańskich. Zanim człowiek nie napisze, to nie wie, w której grupie wyląduje. Ba, nawet gdy już napisze, to może nadal nie wiedzieć. Za to jeśli celem jest komunikacja, to… wróć do pierwszych dwóch zdań artykułu.
PPS Początkowy cytat powstał dzięki Janowi Parandowskiemu. Autorem końcowego jest Antoine de Saint-Exupery.
Powiązane wpisy
Umieszczać, czy nie umieszczać, czyli zdjęcie w CV
Tak, są kraje, gdzie zdjęcie w CV nie jest wskazane albo wręcz nie wolno go umieszczać. Są to kraje, gdzie problemy dyskryminacyjne są ogromne i ugruntowane. Polska do takich krajów
Jak napisać CV? Część 5. i ostatnia
Na ilustracji powyżej masz fragment typowej rozmowy rekrutacyjnej. Żeby na nią się dostać zapewne najpierw wyślesz CV. Pytanie „jak napisać CV?” to temat nieśmiertelny. Można wręcz powiedzieć, że to samograj.
Chcesz dobrze pisać? To czytaj! Tylko co…?
Lawinowo przyrasta liczba osób piszących „własnym i niepowtarzalnym” stylem generowanym na jedno kopyto przez AI. Wykrzykują seryjnie te pojedyncze zdania oddzielane spacjami, żeby krzyk był wyraźniejszy. Językowo to zwykle nędza