Jestem bezpośredni, szczery, mówię, co myślę
Regularnie słychać i widać tytułowe deklaracje. Media społecznościowe są ich pełne. Brzmi dobrze i w intencji autora wystawia mu dobrą ocenę. Ma to też być powodem jego cierpień, bo inni nie rozumieją takiej postawy. Do tego sami są nieszczerzy i nie mówią, co myślą. Niejednokrotnie można później obserwować autora w akcji. No i okazuje się, że…
Bezpośredni i szczery: brutalna komunikacja aż po obrażanie.
Mówię, co myślę: moje myślenie, to pewnik; to, co myślą inni nie jest warte poznania; jeśli myślą inaczej, mylą się i trzeba im to twardo wystrzelić w twarz.
Tak, wierzę w bezpośredniość, szczerość i mówienie tego, co ma się na myśli. Byle z autorefleksją, świadomością, że to, co myślimy, to hipoteza, nie pewnik, uwzględniając emocje odbiorcy, jego stan i słuchając go. Brzmi banalnie. Wcale nie takie to powszechne.
Komunikacja to współpraca i wysiłek obu stron, a nie samo opróżnianie magazynka w kierunku rozmówcy.
Czy zawsze mówię, co myślę? Nie, nie zawsze. Całkiem regularnie to, co myślę, zachowuję dla siebie. Milczenie też jest wyborem. A i to, co się myśli można powiedzieć na różne sposoby.
Uwaga – żadnego call-to-action. Zechcesz, zareagujesz, nie zechcesz, nie zareagujesz.
Powiązane wpisy
Zaskoczenie i story w prezentacji, Użycki w kajdanach…
Kto mieczem wojuje, od miecza ginie. Wprawdzie nikt nie zginął, ale… ciekawie było :-). Dzisiaj prowadziłem ostatnie ćwiczenia ze słuchaczami MBA-SGH. Dotyczyły komunikacji, w tym zasad budowania relacji z naszymi
Hejter to ja i mam na to „dowód”…
Wiele się mówi o AI i jej ograniczeniach. Oprócz podstawowego, że nawet nie stała jeszcze na półce obok inteligencji przewija się jeszcze jeden: AI ma problem z rozpoznawaniem żartu, niedomówienia,
Nie zaśmiecaj LinkedIn, cz.3. O czym pisać?
Pytanie tytułowe systematycznie powraca i odnosi się do wszystkich kluczowych portali, jak: LinkedIn (jestem od dawna), Facebook (jestem od niedawna), Instagram i inne (nie ma mnie, ale czytam o nich).