Jestem bezpośredni, szczery, mówię, co myślę
Regularnie słychać i widać tytułowe deklaracje. Media społecznościowe są ich pełne. Brzmi dobrze i w intencji autora wystawia mu dobrą ocenę. Ma to też być powodem jego cierpień, bo inni nie rozumieją takiej postawy. Do tego sami są nieszczerzy i nie mówią, co myślą. Niejednokrotnie można później obserwować autora w akcji. No i okazuje się, że…
Bezpośredni i szczery: brutalna komunikacja aż po obrażanie.
Mówię, co myślę: moje myślenie, to pewnik; to, co myślą inni nie jest warte poznania; jeśli myślą inaczej, mylą się i trzeba im to twardo wystrzelić w twarz.
Tak, wierzę w bezpośredniość, szczerość i mówienie tego, co ma się na myśli. Byle z autorefleksją, świadomością, że to, co myślimy, to hipoteza, nie pewnik, uwzględniając emocje odbiorcy, jego stan i słuchając go. Brzmi banalnie. Wcale nie takie to powszechne.
Komunikacja to współpraca i wysiłek obu stron, a nie samo opróżnianie magazynka w kierunku rozmówcy.
Czy zawsze mówię, co myślę? Nie, nie zawsze. Całkiem regularnie to, co myślę, zachowuję dla siebie. Milczenie też jest wyborem. A i to, co się myśli można powiedzieć na różne sposoby.
Uwaga – żadnego call-to-action. Zechcesz, zareagujesz, nie zechcesz, nie zareagujesz.
Powiązane wpisy
Quasi-posty cz.1: „To tylko dzisiaj”
Wiadomo, LinkedIn to portal dla profesjonalistów, same merytoryczne posty lecą, publikowanie innych to nie honor. My się tego trzymamy, bośmy profesjonalni, a nie jakieś fejsy czy tikitaki robić i zdjęcia
Strategia w sieci – Armia Czerwona, Snajper, Hobbysta?
Lubię upraszczać i porządkować otoczenie. Upraszczać w dobrym tego słowa znaczeniu, poznawczym. Tzn. na tyle, na ile trzeba, by w gąszczu pojedynczych sygnałów, zachowań, danych itd. zacząć widzieć kluczowe procesy.
Myślenie magiczne, czyli Voldemort i zakazane słowa
Harry Potter jest bardzo znaną i przebogatą w wątki serią książek. Sam z ciekawości przeczytałem kilka tomów. Jak większość z nas zapewne pamięta, jedną z głównych postaci jest bardzo zły