Strzał we własną stopę jako cel biznesowy?
Mój zasadniczy cel współpracy z liderami można określić jako biznesowy strzał w stopę. Ten cel charakteryzuję krótko i otwarcie już na etapie wstępnych rozmów i podejmowania decyzji. Brzmi następująco:
„Masz się jak najszybciej uniezależnić od rozmów ze mną i działać samodzielnie”.
Czyli… jak najszybciej masz przestać być moim klientem. Zwykle to oznacza pakiet do sześciu spotkań w kilkutygodniowych odstępach. A czasem wystarcza wręcz jedna rozmowa (bez fazy „klient”).
Efekty, to zdyscyplinowanie obu stron w:
– określeniu celu/celów procesu i sposobów mierzenia ich realizacji („Wydaje mi się, że działa”, to za mało)
– przygotowaniu się do każdego spotkania (żadnego wchodzenia z biegu, żeby „pogadać”)
– określeniu, co się będzie dziać między spotkaniami (praca własna!)
– trzymaniu się agendy, że na każdym spotkaniu omawiamy zarówno kwestie bieżące wynikające z celu, jak i długoterminowe, często wychodzące poza obecne miejsce pracy, żeby nie ugrząźć w kołowrotku codzienności.
Praktyka dowodzi, że strzał w stopę jest pozorny. Lider dalej działa samodzielnie, ja unikam rutyny. A biznesowo? Jedno słowo: rekomendacje.
Zapraszam też do lektury artykułu manifestu, który przez lata nie stracił na aktualności. Wręcz wszedł w fazę „A nie mówiłem?” (LINK), bo dzisiaj coraz więcej osób odwołuje się do takiego trybu działania
Powiązane wpisy
Influencer LinkedIn 2020, wyniki
Klub Inteligencji Biznesu ogłosił wyniki konkursu LinkedIn Top Influencer 2020. Oto pierwsza trójka wskazana głosami członków społeczności LI: 1. Sylwia Krolikowska2. Dariusz Uzycki3. Elżbieta Niezgódka Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy oddali głos na swojego kandydata.
Polski przepis na SZCZĘŚLIWE ŻYCIE
Mają Duńczycy swoje hygge. Mają w Norwegii swoje friluftsliv. Mają w buddyzmie nirwanę. Polacy swoją filozofię dobrego i szczęśliwego życia też mają! Do tego z przedrostkiem „pol”, co nie może
Mądrzy inaczej: czołgi kupujemy jak resoraki
Amerykańskie Abramsy, to bardzo dobre czołgi. Bez wątpienia jedne z najlepszych na świecie. Jednak obecne wprowadzanie ich do naszej armii wygląda jak nieomal sabotaż. Szykujemy sobie tragedię logistyczno-szkoleniowo-remontową. Pokazuje to,