Jak on-line modę zmienia… Luźne myśli praktyka
Otworzyłem wczoraj szafę. Zajrzałem i… olśniło mnie, jak bardzo zmieniły się nasze nawyki ubraniowe w biznesie. A już szczególnie w ostatnim półroczu. Czyli erze on-line.
Jeszcze dziesięć lat temu w biznesie normą był krawat i garnitur. Można było nieco inaczej, ale nie każdemu. Jeśli nie miałeś wybitnie ugruntowanej pozycji, to krawacik i naprzód. Nie miałem ugruntowanej pozycji, więc krawat to była codzienność.
Z czasem zaczęliśmy w swojej masie nieco poluzowywać reguły. Szacunek dla rozmówcy nadal okazywaliśmy także strojem, ale skala znacznie się poszerzyła. Krawaty coraz częściej wisiały smętnie w szafie. Dobra koszula, elegancka bluza czy sweterek wystarczały do bycia akceptowanym i szanowanym. Po krawatach znacznie mniej zacząłem używać garniturów.
No i przyszła obecna era on-line. Skala strojów znowu potężnie się poszerzyła. Mam na myśli stroje akceptowane i nie wzbudzające poruszenia u rozmówcy. Obecnie obowiązuje szeroko rozumiana opcja „coś schludnego, tak w miarę”… Coraz mniej używam także koszul, choć je lubię. Są oczywiście wciąż w obiegu, ale już nie na każde wirtualne spotkanie. Po drugiej stronie ekranu dzieje się to samo.
Bardzo „znormalnieliśmy” też w swoim poczuciu, jak bardzo należy być poważnym. Poważnym aż po tzw. połknięcie kija. Mam na myśli wrażliwość na punkcie tego, co jest wokół nas i rozmówcy podczas spotkań on-line. Początkowo chcieliśmy przenieść biurowe warunki do domu w skali 1:1. Partnerzy, dzieci, psy, koty i co tam jeszcze mieli udawać, że nie istnieją. Ich pojawienie się w tle poczytywane było za nietakt. Na szczęście przeszło nam to stosunkowo szybko. Dom to dom i dobrze, że to zrozumieliśmy. Przecież chodzi o life-balance, a nie sztucznie kreowany work-life-balance.
Dzisiaj dziecko przemykające w tle albo nawet podchodzące do nas w trakcie rozmowy on-line nie jest już faux pas. Wręcz przeciwnie, ociepla wizerunek. Powtórzę – znormalnieliśmy.
Ciekawe zjawisko. Ani złe, ani dobre samo z siebie. Wyluzowaliśmy. Byle nie zapomnieć, że koszule, krawaty, garnitury i garsonki istnieją. Bo wciąż są eleganckie.
Powiązane wpisy
R. Dunbar, Ilu przyjaciół potrzebuje człowiek?
Dunbar i jego liczba – recenzja i wyjaśnienie kluczowego nieporozumienia Dużo sobie obiecywałem po tej książce. W końcu autorem jest profesor, a nie jakiś „miłośnik publicysta i best selling author
Indeks Ksiąg Nakazanych, cz.28, Dunbar
R.DUNBAR, CZŁOWIEK.BIOGRAFIA, Copernicus Center Press Prof. Robin Dunbar wszedł do powszechnego obiegu za sprawą zaproponowanej przez siebie tzw. Liczby Dunbara, czyli przybliżonej liczby trwałych i pogłębionych relacji międzyludzkich pojedynczego człowieka
Miszcz, czyszczę czakry, kalibruję wibracje, tanio
Dzisiaj za darmo podaję wzór konsultingu internetowego. Możesz zostać sławnym doradcą w dowolnym obszarze. Marka osobista, rozwój mentalny, bycie sobą, mówcą, przywódcą, uwalnianie i rozwijanie potencjału, cokolwiek zechcesz. Doradzaj ludziom