„Chatowe Post Scriptum, czyli test Milli Vanilli
Linkedinowa dyskusja pod moim postem o firmowaniu własnym nazwiskiem autorstwa dzieł wykonanych przez „Chaty/AI” była dla mnie ciekawa pod szczególnie jednym względem: usłyszeć argumenty osób, dla których to jest ok (post o Erze Oszusta, zapraszam). Dla ułatwienia rozważenia sobie „ok/nie-ok” proponuję dodatkowo prosty test:
– czy koncept producenta duetu Milli Vanilli był uczciwym zabiegiem czy jednak oszustwem i słusznie skończył się skandalem?
Przypomnę, że dwaj panowie zgrabnie poruszali się po scenie, otwierali usta w rytm słów piosenek, zdobyli status gwiazd, udzielali wywiadów, zdobywali nagrody, królowali na listach przebojów, a producenci zarabiali aż miło. Do czasu, gdy okazało się, że to mistyfikacja. Byli pacynkami, komponował kto inny, śpiewał kto inny (anonimowo i za grosze), a producenci kreowali duet na tytanów kompozycji popu o słowiczych głosach. Przekaz był jasny: to my komponujemy (kłamstwo), to my śpiewamy (kłamstwo). Tajemnica się wydała, skandal był światowy aż po protesty uliczne i rozgniatanie walcem stosów ich płyt.
Zauważmy dwie rzeczy:
– producent trzymał to wszystko w tajemnicy, czyli jednak sam od początku uznał, że to coś wątpliwego
– po odkryciu, że to nie oni komponują i śpiewają odbiorcy nie uznali, że skandalem są fajne piosenki (!), tylko fakt, że obaj panowie podszywali się pod ich autorstwo i wykonawstwo. Piosenki przecież nie przestały być fajne i dla samego odbioru autorstwo nie ma znaczenia.
To jak z tym Milli Vanilli w postaci chatów piszących niektórym zgrabne teksty, choć oni sami wyrazów składać nie umieją, a i z posiadaniem prezentowanej w tekstach wiedzy bywa, hmm…, różnie, czyli jej nie ma, a ktoś udaje jedynie eksperta i oczekuje z tej racji profitów?
Podsumowanie:
– tak wszelakie chaty i (niby) AI są od tego, by ich używać,
– podpisywanie wyłącznie własnym nazwiskiem dzieł, których autorem się nie jest, oficjalnie i świadomie udając (!), że umie się składnie pisać, śpiewać, komponować, malować itd., jest manipulacją, a dokładniej – oszustwem. Niech sobie chaty/AI piszą, komponują, malują i śpiewają, byle nie kłamać, że to my śpiewamy, malujemy, piszemy, komponujemy.
PS na Netfliksie jest świetny dokument o historii Milli Vanilli.
PPS zaskoczyły mnie niektóre wątki wspomnianej, jakże żywej, dyskusji na Linkedinie. Szczególnie te walczące z tezami, których poście nie ma i są jedynie wytworem czytelnika. Najczęstszy przypadek: „Dariusz Użycki twierdzi, że korzystanie z chatów/AI jest oszustwem!”. Wtedy przypominają mi się statystyki dotyczące poziomu umiejętności czytania ze zrozumieniem …
Powiązane wpisy
Skąd Musk ma pieniądze, czyli kto kupi sobie Teslę?
Załóżmy, że spełnią się przepowiednie: Musk dzięki AI zautomatyzuje w 100% fabryki Tesli. Co więcej, inne firmy zrobią to samo i dzięki AI wyeliminują z pracy ludzi. Miliardy bezrobotnych. Pytanie:
Ja tam nigdy nie oceniam – kolejny piękny mit…
Jednym z systematycznych apeli w mediach społecznościowych (tutaj posiłkuję się głównie FB) jest ten dotyczący oceniania świata i innych ludzi. Konkretniej, sprowadzają się do tego, że ocena jest zła. Zwykle
Zachowania, czyli „Czy nas dwóch jest, czy ja jeden?”
Zacznijmy od małego eksperymentu. Odpowiedzmy sobie, jaka jest osoba, która tak opisuje swoje zachowania (prawdziwe! same fakty): bardzo kocham swoją rodzinę; rodzina jest dla mnie najważniejsza i daję temu wyraz