Manipulacja narracyjna: 2 popularne style
Moje ostatnie posty na temat pompowania swojej „eksperckości i kreatywności” za pomocą chatów/AI (Era Oszusta i Test Milli Vanilli) wywołały całkiem intensywną dyskusję na Linkedinie. To cieszy, bo w przeciwieństwie do np. walki z plagiatami tutaj jesteśmy dopiero na początki drogi ogarniania i regulowania zjawiska. Uderzyła mnie w tych rozmowach jednak jeszcze jedna rzecz: natężenie dwóch stylów manipulacji narracyjnej. Czasem wynikają one z niedoczytania posta, zdarza się każdemu. W miarę trwania dyskusji odnosiłem jednak kilka razy wrażenie, że to bywa też zamierzona taktyka i rozmówca trzyma się jej, jakich by mu nie podać wyjaśnień, argumentów, faktów.
Oto te dwa style manipulacji na prostym przykładzie. Załóżmy, że napisałeś/aś/em post o tym, że przekraczanie dopuszczalnej prędkości w mieście jest groźne i powinno być karane. Wtedy słyszysz:
1 „Autor posta uważa, że jeżdżenie autem po mieście powinno być zakazane!”
Generalizacja tezy z posta po całości i sprowadzenie do absurdu, którego w poście oczywiście nie ma, ale z absurdem to już komentującemu triumfalnie i łatwo się „walczy”. Potocznie taka strategia nosi nazwę „chochoła” (rozmówca przekształca naszą wypowiedź w fałszywego chochoła właśnie i leje w niego aż miło).
2 „Kubica i inni świetnie jeżdżą autem ze znacznie większymi prędkościami, więc da się i dosyć tego czepiania się kierowców!”
Powołanie się na przypadki szczególne, rzadkie, do tego występujące w innych okolicznościach. Kolejny absurd. To tak jakby powiedzieć, że niedawno pasażer przeżył katastrofę samolotu (prawda!), więc generalnie w spadających samolotach nic nikomu nie grozi.
No i gadaj z takim… Rzecz w tym, że zwykle doszukujemy się sensu w wypowiedziach rozmówców i próbujemy wyjaśniać, argumentować itd. Zgodnie z zasadą, że komunikacja to współpraca. W przypadku obu opisanych manipulacji to bez sensu. Żmudnie uczę się jednak przerywać takie wymiany zdań, nazywając kłamstwo kłamstwem i odmawiając kontynuacji. Różnie mi to wychodzi, bo wciąż mam duże pokłady wiary w dobrą wolę rozmówcy i brnę, taki lajf…
Co więcej, odnoszę przemożne wrażenie, że manipulacja to coraz popularniejszy styl na Linkedinie, więc warto identyfikować i gasić takie zapędy w zarodku. Stąd i ten post pod rozwagę.
Powiązane wpisy
Po co komu konto LinkedIn, 2 powody rozstrzygające
Po co mieć konto LinkedIn? Tutaj dwie odpowiedzi najprostsze i… rozstrzygające. Mimo ok. 2,5 mln (ponoć) użytkowników LI w Polsce, wciąż pojawiają się pytania „a po co mi to?”. W
Metoda DKO, czyli 100% gwarancji na wszystko
Metoda Dariush-Keshe-Osho (DKO) bazuje na wielofazowym ciągłym i modularnym dostrajaniu kwantowych przepływów plazmy neutrin z dwupunktu oraz naszej aury, czyli informacyjnego pola quasi-grawitacyjnego duszy, emocji, ciała fizycznego oraz awatarów psychogenealogicznych
Czy HR potrafi mówić językiem biznesowym?
Czyli mówić tak, żeby inni słuchali Od wielu lat trwają dyskusje czy dział HR potrafi mówić językiem korzyści biznesowych promując realizowane projekty począwszy od wykazania dowodu konieczności wdrożenia danego projektu,