Co robić, gdy pod postem pada krytyczny komentarz?

Co robić, gdy pod postem pada krytyczny komentarz?

Napisaliśmy post, cieszymy się, sprawdzamy reakcję i, bach, widzimy krytyczny komentarz, co robić? Krótki i praktyczny poradnik. Mamy do wyboru zasadniczo 4 scenariusze postępowania. Oto one:

1. Zignorować komentarz, czyli nie zrobić nic.
Szczególnie dobre, gdy komentarz jest niemerytoryczny, agresywny, ad personam. Uwaga: odpowiedź „Dziękuję za komentarz, dobrego dnia” mieści się tutaj, choć jednak lepiej nic nie odpowiadać. To w praktyce oznacza „Spadaj”, a mieliśmy przecież ignorować, a nie odgrażać się.

2. Zrobić unik
Forma inteligentnego mrugnięcia okiem do komentującego. Nie podpalamy się i nie walczymy, piszemy coś krótkiego, z dystansem, uśmiechem, niekoniecznie na zasadniczy temat, możemy też wrzucić jakiś powiązany mem. Przydatne, gdy nie jesteśmy pewni intencji komentującego albo nie mamy ochoty „okładać” się z nim lub nie mamy przestrzeni do dalszej dyskusji i uważamy, że post był wystarczająco jasny. Jeśli komentujący podtrzymuje swoją aktywność, to w zależności od jej charakteru (merytoryczna lub nie), przełączamy się na scenariusz 1 lub 3.

3. Wchodzimy w merytoryczną dyskusję
Odsiewamy rzeczy pobudzające nasze emocje (tak, trudne, sam wiem) i, widząc elementy merytoryczne w komentarzu, odpowiadamy przytaczając kolejne argumenty lub szerzej wyjaśniając te użyte w poście. Wkładamy wysiłek w zrozumienie intencji komentującego, w razie wątpliwości zadajemy mu pytania, reagujemy adekwatnie do tego, co napisał. To dowód, że czytamy jego komentarze, do tego ze zrozumieniem. To powszechna bolączka LI, że pobieżnie czytamy komentarze rozmówcy i odpowiadamy na to, co chcemy albo co nam się wydaje. Czyli jednak nie odpowiadamy i mamy mijające się monologi zamiast dialogu. Zgadzać się wcale nie musimy, ale zrozumieć warto. Jeśli mimo to naszemu rozmówcy emocje jednak podskoczą i przejdzie na „ty debilu” lub wchodzi w pętlę powtarzania tego samego lub w styl „A co z żyrafami?!” gdy nasz post był o wielorybach,  przełączamy się na scenariusz 2 lub 1 i wychodzimy.

4. Napadamy na rozmówcę ad personam (i/lub blokujemy)
Odradzam, nigdy nic dobrego z tego nie wychodzi. Tracimy okazję do dowiedzenia się czegokolwiek. Nawet tak ciekawej rzeczy, co też inni mogli wyczytać z naszego „w oczywisty sposób jasnego posta” (tia…). Co więcej, być może właśnie stworzyliśmy sobie wroga, który będzie nasze następne posty czytał już nie z ciekawości, a z żądzy zemsty.

PREMIA: nie zaczynaj odpowiedzi od „Nie masz racji”. To wypowiedzenie wojny i trzaśnięcie rozmówcy w twarz. Zwykle oznacza koniec sensownej rozmowy zamiast ją zaczynać. Dalej już tylko pojedynek…

Previous Era Oszusta. Oszukuje chat, czy jednak my?
Next "Chatowe Post Scriptum, czyli test Milli Vanilli

Powiązane wpisy

Komunikacja

Twardy dowód mocy komentowania w LinkedIn

Od lat nie ja jeden mam przekonanie, że komentowanie postów na Linkedin może wnosić wręcz potrójną wartość: 1. dla autora posta – poznanie innego spojrzenia (lub wzmocnienie własnego) + zwiększenie

Komunikacja

Mega wzrusz Endrju, cz.7, Kansalci

Po opuszczeniu plemienia Kałcze Kałcze Endrju ocknął się tam, gdzie zawsze. Na śmietniku. Życia oraz miasta. Nie dość, że brud i smród, to sensu życia jak nie znał, tak nie

Komunikacja

Rozmawiasz, czy grasz w dwa monologi (TKJ?)

Jak wygląda duża część naszych rozmów? Jedna osoba mówi np., że kiedyś złamała nogę. Druga grzecznie pokiwa głową, nawet ze dwa trzy zdania da pierwszej powiedzieć i leci „A ja