Jak załatwić komentujących post (i stracić ich na zawsze)
Doświadczyłem ostatnio ciekawej sytuacji. Znajomy polubił post, przez co ten wpadł mi przed oczy. Przeczytawszy, znalazłem w nim istotne niedopowiedzenia i uogólnienia, co pozwoliłem sobie z przymrużeniem oka pokazać przez rozumowanie ad absurdum. Autorka nawet odpowiedziała, a w dalszych komentarzach z nią i innymi komentującymi uściśliliśmy zagadnienie i doszliśmy do pożądanych wniosków. Kilka dni później…
…dostaję komentarz, że ten mój początkowy jest bez sensu i że to nieładnie takie komentarze zamieszczać, bo przecież od początku posta wiadomo jasno, o co chodzi. Oho, powietrze mi się zagęściło. Wiedziony przeczuciem i otrzymaną sugestią zajrzałem ponownie do treści posta. Jak sądzicie, co zobaczyłem?
Tak, najprawdopodobniej masz właściwe przeczucie. Autorka przeredagowała treść posta umieszczając na samym początku wnioski, do których doszliśmy podczas rozmowy w komentarzach. Co widzi w tym przypadku nowy czytelnik? To, że jakaś maruda (tym razem to ja), która nie umie przeczytać ze zrozumieniem nawet pierwszych zdań tekstu, czepia się snując fantasmagorie.
Dalsza akcja: do osoby ostatnio komentującej napisałem na priv z wyjaśnieniem, co tu się wydarzyło, cały wątek swojego komentarza skasowałem, a autorce serdecznie dziękuję za tabletkę „Ignoruj moje posty na przyszłość”.
Sam nigdy nie ingeruję post factum w swoje opublikowane treści, w tym komentarze. Poprawiam jedynie literówki. Traktuję to jako element uczciwości względem i komentujących, i czytających.
CTA: w tym przypadku klasyczne „A co Ty o takich sytuacjach sądzisz i jak sam/a postępujesz w przypadku własnych treści?” okazuje się jak najbardziej na miejscu.
Co sądzisz, co robisz?
Powiązane wpisy
Zanim wyjdziecie z pokoju; podsumowanie rozmowy
Rozmawiacie, omawiacie, ustalacie, kiwacie głowami, jasna sprawa. Po czym wychodzicie z pokoju i każdy robi co innego, niż temu drugiemu się wydaje, że ustaliliście. Czasem tylko trochę, czasem zupełnie. Obie
Po co komu konto LinkedIn, 2 powody rozstrzygające
Po co mieć konto LinkedIn? Tutaj dwie odpowiedzi najprostsze i… rozstrzygające. Mimo ok. 2,5 mln (ponoć) użytkowników LI w Polsce, wciąż pojawiają się pytania „a po co mi to?”. W
Metoda DKO, czyli 100% gwarancji na wszystko
Metoda Dariush-Keshe-Osho (DKO) bazuje na wielofazowym ciągłym i modularnym dostrajaniu kwantowych przepływów plazmy neutrin z dwupunktu oraz naszej aury, czyli informacyjnego pola quasi-grawitacyjnego duszy, emocji, ciała fizycznego oraz awatarów psychogenealogicznych