Jak załatwić komentujących post (i stracić ich na zawsze)
Doświadczyłem ostatnio ciekawej sytuacji. Znajomy polubił post, przez co ten wpadł mi przed oczy. Przeczytawszy, znalazłem w nim istotne niedopowiedzenia i uogólnienia, co pozwoliłem sobie z przymrużeniem oka pokazać przez rozumowanie ad absurdum. Autorka nawet odpowiedziała, a w dalszych komentarzach z nią i innymi komentującymi uściśliliśmy zagadnienie i doszliśmy do pożądanych wniosków. Kilka dni później…
…dostaję komentarz, że ten mój początkowy jest bez sensu i że to nieładnie takie komentarze zamieszczać, bo przecież od początku posta wiadomo jasno, o co chodzi. Oho, powietrze mi się zagęściło. Wiedziony przeczuciem i otrzymaną sugestią zajrzałem ponownie do treści posta. Jak sądzicie, co zobaczyłem?
Tak, najprawdopodobniej masz właściwe przeczucie. Autorka przeredagowała treść posta umieszczając na samym początku wnioski, do których doszliśmy podczas rozmowy w komentarzach. Co widzi w tym przypadku nowy czytelnik? To, że jakaś maruda (tym razem to ja), która nie umie przeczytać ze zrozumieniem nawet pierwszych zdań tekstu, czepia się snując fantasmagorie.
Dalsza akcja: do osoby ostatnio komentującej napisałem na priv z wyjaśnieniem, co tu się wydarzyło, cały wątek swojego komentarza skasowałem, a autorce serdecznie dziękuję za tabletkę „Ignoruj moje posty na przyszłość”.
Sam nigdy nie ingeruję post factum w swoje opublikowane treści, w tym komentarze. Poprawiam jedynie literówki. Traktuję to jako element uczciwości względem i komentujących, i czytających.
CTA: w tym przypadku klasyczne „A co Ty o takich sytuacjach sądzisz i jak sam/a postępujesz w przypadku własnych treści?” okazuje się jak najbardziej na miejscu.
Co sądzisz, co robisz?
Powiązane wpisy
Jak przebiegała rekrutacja 1300 lat temu?
Jak wyglądała rekrutacja 1300 lat temu? Odpowiedź jest prosta: tak samo, jak dzisiaj. Cytuję: „Dziejopis Agnellus z wyraźną dumą informuje: na stanowisko to polecony został młody człowiek imieniem Johannicis. Na
Mega wzrusz Endriu, cz.5, Łowcy Głów
Szedł sobie Endriu ulicą i patrzył z wyższością na wszystko wokół. Był przecież Kapłanem Hajeru, więc dana mu była moc i władza nad wszystkim żywym zasobem. Spojrzy na takiego bladawca
Dlaczego w LinkedIn jestem jak Predator
Jest taki żart. Predator, przybywszy na Ziemię by zapolować dla rozrywki na ludzi, ściga po dżungli człowieka. Prześwietlając go swoim superwzrokiem stwierdza, że ofiarę łupie w krzyżu, ma ponaciągane ścięgna,