Gdyby Kirk czytał Rawlsa…

Gdyby Kirk czytał Rawlsa…

Jednoaktówka z dwoma aktorami. Aktor nr 1, Charlie Kirk, amerykański działacz prawicowy, z tych skrajnych, zamordowany niedawno strzałem z broni palnej. Aktor nr 2, John Rawls, amerykański filozof zajmujący się teorią sprawiedliwości. Jak spotykają się ich ścieżki?

Kwestia aktora nr 1 (jest na YT): „…[prawo swobodnego dostępu do broni] jest warte tych paru śmierci rocznie”. Interpretacja: pal licho strzelaniny w szkołach i na ulicach, setki (bo nie paru…) mordowanych ludzi oraz dramaty ich rodzin, wolność posiadania broni jest ważniejsza.

Kwestia aktora nr 2 (za M.J. Sandel „Sprawiedliwość”, LINK): zaproponuj prawa składające się na umowę społeczną, nie wiedząc, jaką pozycję będziesz zajmował w społeczeństwie; dokonaj wyboru spoza „zasłony niewiedzy” co do swojego pochodzenia klasowego, płci, przynależności etnicznej, swoich poglądów politycznych, przekonań religijnych, stanu zdrowia, mocnych i słabych stron, wykształcenia, posiadania lub braku wsparcia rodziny itd. Krótko mówiąc, zaproponuj reguły umowy społecznej, nie wiedząc, jaki los na tej loterii ci później przypadnie.

Wniosek: gdyby Kirk czytał Rawlsa (ze zrozumieniem), to być może by ujrzał, że w głoszonej przez niego tezie, że tych „parę” śmierci to nic takiego, kryje się możliwość przypadnięcia właśnie jemu roli ofiary, takiego życia do poświęcenia. Co też się właśnie stało.

Owszem, można rozważać hipotezę, że jako wyznawca głoszonej tezy, byłby gotów na to przystać. Obawiam się jednak, że dla jego żony i dzieci to żadne pocieszenie. Jak i dla rodzin innych zabijanych.

Zamiast CTA: to post o przydatności czytania i przemyśliwania tekstów mądrych ludzi oraz o zaskakującym i tragicznym potwierdzeniu żywotności filozofii.

Previous Wszystko przez Frankla?
Next Kurczakowy rozwój osobisty, czyli o zrzynaniu trocin

Powiązane wpisy

Autorefleksja

Kolejna nudna książka spoza nurtu „rozwojowców”

Wszystkim miłośnikom skoków kwantowych i twierdzeń w stylu „Jak dowodzi fizyka kwantowa… [tutaj wpisujemy cokolwiek nam się wydaje i fajnie brzmi]” serdecznie polecam. Może choć czasem wstrzymają dłonie zanim zaczną

Autorefleksja

Opcja zero: wyrzuć balast zamiast go szlifować

Regularnie zastanawiamy się nad bardzo ważną kwestią: mam do diabła i trochę obowiązków, jak tym zarządzić, by mieć czas na najważniejsze rzeczy w pracy i jeszcze życie poza nią? Jak

Autorefleksja

Ignorabimus? Czy jednak „Będziemy wiedzieć!”?

Dzisiaj o poszukiwaniu fundamentów myśli, ich ewentualnych ograniczeń, definiowaniu własnego, osobistego, intelektualnego manifestu. Jakże przydatnego i strategicznie, i na co dzień. Nawet w tutejszych dyskusjach. Tutejszych, czyli w codziennej przestrzeni