Klasyfikacja dzieł autorów dawnych a nieżyjących
Przygotowanie postu na temat „Człowieka w poszukiwaniu sensu + 2” Frankla (pełny tekst tutaj, link) oraz dyskusja pod nim na LI i FB pomogły mi zwerbalizować sobie odpowiedź na praktycznie pytanie: jak klasyfikować dzieła autorów dawnych, takich sprzed lat setek, czy dziesiątek?
Wypracowałem na własny użytek bardzo pomocną klasyfikację, którą dzielę się poniżej. Strukturyzuje myślenie. Składa się ona z trzech elementów:
– Gabinet Osobliwości – „ło panie, czego to ludzie nie wymyślą, naprawdę takie rzeczy kiedyś pisali?!”; dzieła, z którymi czas obszedł się okrutnie, chybione, z których nie zostało (niemal) nic przydatnego, które nie otworzyły żadnych drzwi, znak słusznie przebrzmiałych czasów,
– Hall of Fame – „stworzył fundament pod dalszy rozwój, otworzył nowe drzwi, którymi poszli inni; dzisiaj częściowo dzieło i koncepty może i przebrzmiały, ale bez niego nie bylibyśmy, gdzie jesteśmy”,
– Gabinet Figur Woskowych – „Autor wielkim był, każde jego słowo, to krynica, geniusz nad geniuszami, miał rację nawet, gdy się mylił, wciąż pielęgnujemy jego szkołę i bronimy do upadłego, gdy tylko ktoś odważy się wzrok na niego podnieść, pytania zadawać lub cokolwiek modyfikować; często zarabiamy przy tym czasem kasę, ale oj tam, oj tam”.
Specjalnie piszę o dziełach autorów, nie o nich samych. Temu samemu autorowi mogą się trafić książki z więcej niż jednego obszaru. Np. „Psychologia tłumu” Le Bona ma dla mnie miejsce w Hall od Fame, za to jego „Psychologia rozwoju narodów” to już bardziej Gabinet Osobliwości.
A Frankl i jego logoterapia? A to niech już sobie każdy sam zdecyduje…
Powiązane wpisy
Freud, „Wizerunek własny”, recenzja nr 9
„Nauka ta rzadko potrafi sama bez wsparcia innych dziedzin załatwić jakieś zagadnienie, ale wydaje się, że jest powołana, aby najrozmaitszym naukom dostarczyć ważnych przyczynków”. Kto i o czym to napisał?
Lepiej czytać cokolwiek niż w ogóle? Eee… tam
Tytułowe twierdzenie słyszę całkiem regularnie od dzieciństwa. Przez długi czas też w nie wierzyłem. Wreszcie zadałem sobie fundamentalne pytanie „A skąd to wiesz?”. No i obawiam się, że to jednak
No i balonik pękł, czyli Frankl i poszukiwanie sensu
Wreszcie przeczytałem „Człowiek w poszukiwaniu sensu” Viktora E. Frankla. Wreszcie, bo od lat słyszę praktycznie same zachwyty nad książką. Warto było poczekać choćby z tego powodu, że trafiło mi się