Dyskusja: co zrobić zanim dostaniesz piany?
Linkedin jest wspaniałym medium do obserwacji dyskusji. Czasem to nawet ciekawsze niż sam w nich udział. Nie o popcorn i uciechę widza czekającego na krew chodzi. Bardziej o obserwację stylu oraz przyjętych zasad lub braku jakichkolwiek. Oto JEDNA z rzeczy, o której zawsze warto pamiętać:
– upewnij się na początku (!), jak Ty i rozmówca definiujecie dyskutowane zagadnienie, dopiero później się spierajcie na tym wspólnym fundamencie,
– upewnij się, czy to zagadnienie jednak nie ma już uzgodnionej i przyjętej powszechnie definicji słownikowej, bo wtedy nie powinniśmy mieszać w głowach ludziom i sobie jakąś własną.
Ileż rozmów tutaj już się rozbiło na tak nośne tematy, jak choćby: przywództwo, charyzma, intuicja, sztuczna inteligencja, motywacja, zaangażowanie, postmodernizm itd.
Z boku często widać, że strony niby mówią o tym samym, ale jednak wcale nie. A już najgorzej, gdy właśnie bazują na własnym i niewypowiedzianym rozumieniu dyskutowanego zagadnienia. „Oczywistym” przecież, więc o czym tu gadać.
Tymczasem DRUGA z fundamentalnych zasad mówi, że nawet rzeczy „oczywiste” przynajmniej raz na początku warto powiedzieć, by upewnić się, czy są tak samo oczywiste dla wszystkich. Zwykle nie są. Dyskusja to nie kosmologia i budowa rakiet, na szczęście…
PS A moją książkę o komunikacji „Wiesz, kim jestem!” już masz?. LINK. Takie cta level master… 🙂
Ilustracja: Franciszek Starowieyski, Kłótnia.
Powiązane wpisy
Czy mówić, że nie mam pracy? Piętno czy standard?
Moją najnowszą książkę o komunikacji możesz obejrzeć i kupić TUTAJ (LINK) Jestem o to pytany regularnie. Z komentarzem, że gdzieś jakiś konsultant napisał, że to osłabia naszą pozycję względem rekruterów
Dlaczego czytać „Personel i zarządzanie” nr 2/2023?
Ha! Oprócz intrygujących artykułów i danych, lutowy numer tego kluczowego miesięcznika przynosi też opis mojej książki „Wiesz, kim jestem!”. Zajrzyj na stronę 89. Tam uchylono mi drzwi na salony pisma,
Wystąpienia publiczne: co mi spędza sen z powiek?
Wystąpienia publiczne, jakże częsty temat postów i artykułów. Każdy chyba ma swoje lęki przed nimi, mam i ja. Obawa, jak zostanę przyjęty – owszem, istnieje, ale nie jest kluczowa.Obawa, czy