VUCA – opis świata, czy przyjemny mit?

VUCA – opis świata, czy przyjemny mit?

„Mam prawie pięćdziesiąt lat i większość życia przeżyłem w tych wiecznie niespokojnych czasach lęków i nadziei, wciąż oczekując, że pewnego razu owe czasy nareszcie się skończą. Ale teraz widzę, że one trwać będą już zawsze; w rzeczy samej, w momentach przygnębienia, wydaje mi się nawet, że jest jeszcze gorzej”.

Georg Wilhelm Hegel, list, 1819r.

 

Skrót VUCA jest systematycznie spotykany w naszym otoczeniu. Wielu służy on do opisu współczesnego świata. Brzmi dobrze, wręcz intrygująco. Bierze się od słów:

Volatility – zmienność

Uncertainty – niepewność

Complexity – złożoność

Ambiguity – niejednoznaczność.

Aż się miło na sercu robi i czuje się człowiek twardy jak weteran rzymski. Żyć w takich czasach to jest wyzwanie, a my dajemy radę! Tacy z nas bohaterowie. Czy słusznie?

No to teraz wyobraźmy sobie siebie żyjącego w latach 30. XX wieku. Świat właśnie wychodzi powoli z potężnego i zaskakującego kryzysu gospodarczego. Kryzys przeorał całe nasze rozumienie ekonomii i stworzył praktyczne podwaliny interwencjonizmu państwowego. Krystalizuje się jeden z najważniejszych sporów ekonomicznych Keynes vs Hayek. W polityce sytuacja jest równie rewolucyjna. Ruchy radykalne i faszystowskie dochodzą do władzy. Rosja i Niemcy z przytupem rozpychają się na arenie międzynarodowej. Regularnie toczą się lokalne wojny w naszej strefie, nie gdzieś tam na końcu świata. Choćby w Hiszpanii. Co światlejsi zaczynają już czuć widmo nadchodzącej katastrofy wojennej. Wiele można powiedzieć o latach 30., ale nie to, że był to czas przewidywalny.

Później lata 40. Miliony ofiar wojny światowej. Nie trzeba dodatkowego komentarza. Toż to VUCA do kwadratu. Nie potrzebuje żadnej specjalnej nazwy wymyślonej przez konsultantów.

Lata 50.? Świat po wojnie jest zupełnie inny, niż przed. Wszyscy uczą się od nowa, jak żyć, jak prowadzić politykę, jak sterować procesami ekonomicznymi. A równolegle do tego dynamiczny rozwój technologiczny dodaje zupełnie nowy wymiar życiu, także codziennemu. Trudno zaryzykować stwierdzenie, że były to czasy stabilne. My ówcześni wiemy na pewno, że świat nie będzie już taki, jak dawniej (bo i to dawniej było permanentną zmianą). A jaki będzie? Nie mamy pojęcia!

Lata 60.? Początek podboju kosmosu, komputery przestają być abstrakcją, rewolucja kulturowa zaorała społeczeństwa na nowo, świat jest co chwilę na krawędzi wojny atomowej, będąc uwikłanym w wojny konwencjonalne itd. itd. Nic już nie będzie takie samo. A jakie będzie? Nie mamy pojęcia!

Wniosek? Od dawna każde pokolenie uznaje swoje czasy za wyjątkowe i niosące więcej zmiennych niż poprzednie. To naturalne. Co więcej, mają rację! Nasi następcy z politowaniem będą patrzeć na nasze czasy, bo choćby rewolucja AI… Czy będą mieli rację tak patrząc? Nie. Bo ich następcy… itd.

VUCA jest dobrze brzmiącym akronimem. Zaspokaja potrzeby użytkowników w ambicjach oryginalnego opisu świata. Zaspokaja także nasze potrzeby emocjonalne. Nadanie nazwy buduje poczucie, że zaczynamy coś rozumieć, a nawet umieć to opisać, czyli… panować nad tym. Zwykle złudne to uczucie.

Zmienność, niepewność, złożoność, niejednoznaczność. Cztery wyrazy tworzące skrót są tak ogólnikowe, że pasują do każdej epoki z wymienionych wcześniej. A już na pewno w odczuciu ludzi w tych epokach żyjących.

Nawet ktoś nie mający pojęcia o historii po krótkim zapoznaniu się przyporządkuje Flower Power do lat 60. Nawet mu przez myśl nie przejdzie, by połączyć to np. z latami 30. New Deal (nazwa własna przecież) też jest przyporządkowany jednoznacznie do swojej epoki i żadnej innej. Takie nazwy niosą wartość definicyjną i poznawczą, bo odnoszą się do elementów naprawdę wyjątkowych i niepowtarzalnych. A przynajmniej to tych, które wystąpiły po raz pierwszy. VUCA pasuje do dowolnych czasów, szczególnie ostatnich dwóch stuleci. Pasuje też do kolejnych dekad. Tym samym w swoich popularnych zastosowaniach ma wartość horoskopu. Każdy pokiwa głową, że to o nim jest. No chyba że wrócimy do źródeł akronimu, nie traktując go jako plaster na nasz skołatany umysł człowieka żyjącego tu i teraz.

PS a propos źródeł – warto pamiętać, że termin pochodzi z końca lat 80. XX wieku. Został pierwotnie opracowany w środowisku wojskowym. Wtedy trafnie oddawał przejście od świata dwu- (NATO-Układ Warszawski) do wielobiegunowego. Dopiero w wieku XXI próbuje mu się nadać znaczenie specyficzne akurat dla lat obecnych. Jak opisałem, raczej na siłę, bo gdy coś pasuje do wszystkiego, to nie ma wartości ani poznawczej, ani definicyjnej.

Previous Słucham Gadam, rozmowa 3, wersja audio
Next Dostałem Oskara na MBA-SGH :-) !

Powiązane wpisy

Autorefleksja 18 komentarzy

Autorefleksja, czyli o pożytku posiadania wagonu amunicji

Trzy z moich poprzednich artykułów dotyczyły kilku węższych obszarów autorefleksji. Łatwo te artykuły odnaleźć, bo…, cóż za niespodzianka, w ich tytule zawarte jest słowo kluczowe „autorefleksja” (wedle zasady – jeśli

Autorefleksja 0 komentarzy

Szczęście a pieniądze, czyli dają czy nie?

Jest takie jedno z tych wiecznie żywych pytań, które zawsze wzbudza emocje i niekończące się dyskusje: czy pieniądze dają szczęście? Jest to jedno z zagadnień typu gdzie jest wiatr, gdy nie wieje? Samo

Autorefleksja 12 komentarzy

Krowi level, czyli autorefleksja dla zaawansowanych

UWAGA – Krowi level jest kontynuacją artykułu „Autorefleksja, podręczny zestaw przetrwania, czyli o pożytkach posiadania wagonu amunicji”. Zdecydowanie warto zajrzeć chociaż do jego wstępu przed lekturą poniższego tekstu. Będzie wtedy