Nie zaśmiecaj LinkedIn, cz. 4. Masa, czy rzeźba?
Bardzo częste i oczywiste pytanie: jak rozbudowywać swoją sieć kontaktów w LinkedIn? Czy przyjmować wszystkie zaproszenia, czy i jak je filtrowć i czym się kierować samemu wysyłając zaproszenia?
Z moich rozmów z bardzo wieloma ludźmi wynika całkiem solidny wniosek – u większości (tak, tak, u większości) rządzi tym po prostu przypadek. Czyli chaos. Czyli na końcu „eee…, to nie działa”.
A jak ma działać, skoro to właśnie chaotyczny patchwork od Sasa do Lasa. Bardziej działanie reaktywne – o, ktoś przysłał zaproszenie, a to może kliknę, albo na wszelki wypadek jednak nie, bo to wiadomo, co on za jeden, łobuzów i botów teraz tyle. Dorabia się do tego racjonalizację w stylu „przyjmuję i wysyłam zaproszenia tylko od/do ludzi, których znam”. No i efekt prosty – ani to masywne, ani wyrzeźbione. Jakieś tam kilkaset zupełnie przypadkowych kontaktów. Najczęściej z obecnego i poprzednich miejsc pracy plus cośtamcośtam, co właśnie samo przypełzło.
Wniosek: jeśli nie masz przy nazwisku 500+ (ha, ha, jakoś tak się LinkedIn w politykę wpisuje), to… Cię nie ma w sieci. A w tych 500+ (masa) powinny być zręby logiki „kto i dlaczego tam jest” (rzeźba).
Moja odpowiedź na pytanie masa, czy rzeźba: żeby rzeźbić, trzeba mieć co.
Masa jest więc niezbędna i nad nią też trzeba pracować. Arnold swoje ważył w najlepszych latach sylwetki. Czyli i masa, i rzeźba.
O tym, czy i które zaproszenia przyjmować już pisałem i zapraszam do tego artykułu (LINK).
W następnej części o machaniu maczugą w zbożu, czyli powszechnym Networkingu Naiwnym (najprawdopodobniej go uprawiasz) i bardzo rzadkim Networkingu Strategicznym, czyli… do kogo wysyłać zaproszenia. To będzie dosyć brutalny odcinek…
PS ilustracja z grillem-potworem jak najbardziej na miejscu do dyskusji o budowaniu masy (FarCry 5, Ubisoft).
Powiązane wpisy
Wystąpienia publiczne: co mi spędza sen z powiek?
Wystąpienia publiczne, jakże częsty temat postów i artykułów. Każdy chyba ma swoje lęki przed nimi, mam i ja. Obawa, jak zostanę przyjęty – owszem, istnieje, ale nie jest kluczowa.Obawa, czy
Budzisz się rano i… nagle jesteś w filmie…
Niedawno to przeżyłem. Budzę się, zaglądam na LI, a tam info od znajomego „Darek, ale ty w filmiku na LI występujesz!” i link dostałem. Hmm… pamięć zawodzi, ale nie aż
Z podręcznika rekrutera i rekrutowanego cz. 6
Perspektywa kandydata. Rozmowa rekrutacyjna to współpraca. Obie strony podejmują decyzję, czy im po drodze. Uwaga, teraz powiem Ci coś, czego nie wie bardzo wielu z tych, którzy Cię rekrutują: oni