Marka osobista: na kilogramy, czy na sztuki?

Marka osobista: na kilogramy, czy na sztuki?

Trochę pojawiło się ostatnio rankingów „królów LI” oraz… afer. Czasem z udziałem tychże królów. Zawsze pojawia się wtedy pojęcie marki osobistej. Używane tak, jakby był jej jeden rodzaj, do tego wszystkim znany. Nic bardziej mylnego. Marki osobiste są co najmniej dwie i warto je rozróżniać.

Jesteś prezesem banku i to wiedza biznesowa ma mieć znaczenie, czy po prostu jesteś popularnym prezesem jakiejś firmy, która akurat jest bankiem? Jesteś profesorem specjalizującym się w jakiejś dziedzinie, czy jesteś już profesorem od konferencji i soszialów? Jesteś właścicielem firmy, która rewolucjonizuje jakiś sektor i dzielisz się tym doświadczeniem, czy już raczej bogatym celebrytą ogólnikowo epatującym wszystkim, na poziomie podstawowym? Ekspertem piszącym o potrzebie skupiania się na jakości, czy tym, dla którego bardziej liczy się jednak kolejny wagon obserwujących kasztanów? Odpowiedź ma znaczenie, bo to różne marki osobiste, wymagające innych zachowań w sieci.

W pierwszym przypadku wiedza, doświadczenia, pogłębione refleksje i mniej pokarmu dla ego (lajków, zasięgów, zachwytów), w drugim co i rusz: „Kochani, patrzcie, smażę jajko” i masa tegoż ego-pokarmu, tyle że na pusto.

Ponoć te drugie zachowania wspierają pierwsze, więc wiecie-rozumiecie, „eksperci” każą… Może, dopóki „jajecznica” nie zaczyna dominować. Warto pamiętać, że wtedy lajki dostaje nasze stanowisko, pieniądze, kot, dzieci, czy auto, którymi się chwalimy, szalik i jajecznica oraz krótkotrwałe emocje, ale nie my.

To nie problem. Każdy niech robi zgodnie z prawem, co uważa za dobre dla siebie i nikomu nic do tego. Z jedną uwagą. Trawestując słynne zdanie żony Waltera White’a: „Tylko nie mów, że robisz to dla nas!”.

Odróżniajmy te dwie marki osobiste. Obie dobre, ale to inne dyscypliny sportowe. Mamy więc wybór.

PS „Wszelkie podobieństwo do prawdziwych postaci…” itd. Koniec i bomba, kto mrugnie, ten trąba.

Wolisz być wydmuszką, czy Jajkiem Faberge? O tym TUTAJ, LINK.

Previous Smakowite cytaty, cz.7, Montaigne, "Próby"
Next Dla kolegi pytam... Wielka Rezygnacja to wciąż jest?

Powiązane wpisy

Autorefleksja

Dwie rewolucje: AI + badania DNA

Podoba nam się czy nie, stoimy przed dwiema rewolucjami. Choćby w rekrutacjach i tzw. ocenie potencjału pracownika (choć to tylko jedno z możliwych pól zastosowań). Takimi, do których jesteśmy słabo

Autorefleksja

Czy AI to nazwa handlowa? Cz.2 i (chyba) ostatnia

Zadaj sobie proste pytanie. Jeżeli zatrudniasz pracownika i kluczowym kryterium jest jego/jej wysoki poziom inteligencji, to czego po nim później oczekujesz i do jakiego rodzaju pracy chcesz go/ją wykorzystać? Odważnie zakładam,

Autorefleksja

Na czym potyka się Harari

Harari często wypowiada się o skutkach społecznych sztucznej inteligencji, AI. Wywody zwykle prowadzi logicznie i takie np. „Homo deus” warto znać, choć autor ma tendencję do pisania rozwlekłego i jego